Jak trudno jest podjąć właściwą decyzję.. .

Moje myśli są zawieszone pomiędzy adopcją a in vitro- czytam, analizuje, przekładam plusy i minusy; jednego i drugiego się bardzo obawiam.... Z jednej strony czuję, że chyba lepszym rozwiązaniem była by adopcja, choć z drugiej strony chęć posiadania własnego dziecka- z naszych genów- przemawia za in vitro, jeszcze tym bardziej, jak mój ginekolog po 1 wizycie po szpitalu powiedział, że jestem idealnym przypadkiem na in vitro, bo oprócz niedrożnych jajowodów reszte narządów rodnych mam w dobrym stanie, ale... No właśnie zawsze jest jakieś " ale", bo in vitro nie dość, że wiąże się z dużym obciążeniem finansowym, to jeszcze będzie dużym obciążeniem zdrowotnym, a przecież już teraz moje zdrowie nie jest jakoś super... No i jeszcze moja wiara- nie do końca jest temu przychylna... Co do adopcji, to boję się całej tej procedury, tego maglowania, tych wszystkich spotkań, pytań, testów, udawadniania, że nadajemy się na rodziców.... Trochę też się łudzę, że może w końcu pomogą t...