Posty

Marzenia są po to,by życie było piękniejsze...

Obraz
Miałam wcześniej się odezwać, ale od powrotu do domu, wiecznie coś- najpierw przygotowywalam się do egzaminu w pracy, potem załatwiałam bieżące sprawy-  badania, paznokcie, zakupy, ogarnianie domu itd. Na razie wstrzymałam się od poszukiwania i zmiany pracy, a to dlatego że chcemy znów ruszyć ze staraniami, ale takimi " wspomaganymi" i bałam się,że przy zmianie pracy będzie to w pewien sposób utrudnione; w mojej obecnej pracy można powiedzieć,że trochę się polepszyło,ale nie można ich za bardzo chwalić,bo takie zmiany nie do końca mnie przekonują, ale jak to się mówi: " lepszy rydz niż nic"... Nie robimy takiego cyrku,jak nauczyciele ( a wierzcie mi- jestem na tą całą sytuację tak naładowana, bo sami sobie wybrali ten zawód i pracują zaledwie ok. 20 h tygodniowo, wakacje, ferie, wszystkie święta i niedziele wolne), jak tak się im nie podoba,to niech idą do biedronki  albo ja się z nimi chętnie zamienię- a też skończyłam studia wyższe- w mojej pracy nie ma czegoś ta…

Rajskie wakacje

Obraz
Tak na szybko zamieszczam krótką fotorelację z wakacji moich marzeń
Piękna Dominikana

Piękne widoczki z naszej plaży







Widok na ocean z okna restauracji
Kolejka na Górę św. Izabelli

Posąg Chrystusa Króla

Kakaowiec
Kawowiec


Już za niedługo....

Obraz
Odliczamy już dni i godziny  do naszego wylotu- nasza Dominiczka jest na wyciągnięcie ręki... Jeszcze musimy wytrzymać kilka dni, a potem to już bedziemy w raju... Kiedy oglądam długoterminową pogodę i widzę temperature przeszło 28 stopni Celsjusza,to od razu robi mi się cieplej na serduchu. Jedno z marzeń, które dane mi jest się spełnić- kto by pomyślał, ale przecież marzenia są po to,by je realizować albo by się zbliżać do ich spełnienia; wiele z nich się już spełniło, wiele jeszcze czeka na swoją kolej; jak to już niejednokrotnie słyszałam: " Wszystko w swoim czasie"; właśnie dzisiaj, tak przez przypadek dowiedziałam się, że koleżanka z technikum w zeszłym tygodniu urodziła syna- w sumie,to myślałam,że jest to już ich drugie dziecko, ale inna inna koleżanka powiedziała,że jest to ich długo wyczekiwane pierwsze dziecko i przyszło na świat po 8 latach starań i co najdziwniejsze- przeszli przez wielu specjalistów, przez wiele badań i zabiegów i dopiero kilka miesięcy prze…

Dlaczego my niepłodni jesteśmy olewani i niezauważani?

Obraz
Dzisiaj przypadkowo usłyszałam przemówienie jednego z polityków- ( stronie od oglądania tej dziedziny,bo nie lubię oglądać takiego cyrku, a po drugie szkoda się denerwować,bo i tak wiem,że nic nie możemy zmienić), który zapowiadał m.in. takie zmiany: " 13-stki" dla emerytów i 500 + już na pierwsze dziecko; powiem Wam, że w takich chwilach czuje się dyskryminowana- już nie chodzi o zazdrość, ale o sam fakt. Dlaczego rząd nie pomyśli o nas- o osobach niepłodnych, których jest tak dużo? Dlaczego politycy nie znajdują rozwiązań dla nas,którzy bardzo chcemy mieć dzieci,ale z różnych względów nie jest nam to dane? Dlaczego nie zajmą się tą jednostką chorobową,jaką jest niepłodność- choroba,która tak bardzo się rozprzestrzenia?
Pomaga się wszystkim- tym co mają dzieci: 500+, wyprawki szkolne, emerytury dla matek, które urodziły powyżej 4 dzieci itd., a co z nami? Dlaczego nikt nam nie próbuje pomóc? Dlaczego zostajemy z tym problemem sami? Dlaczego nikt nie widzi tego, że "wa…

Weekendowy wypad na Słowację...

Obraz
Jeśli tylko są możliwości i nie mamy problemu z dostaniem urlopu, chcemy czynnie wykorzystać czas podczas przerwy w staraniach o dziecko i dlatego weekend,który minął kilka dni temu spędziliśmy na Słowacji. Głównym celem naszej wycieczki były termy, gdzie spędziliśmy przeszło 8 godzin- korzystaliśmy z różnych basenów,ale udaliśmy się także do strefy wellnes and spa, gdzie można było skorzystac z dobrodziejstw wszelkich saun- bylismy też na pokazie - magic froozen, gdzie był tzw. rytuał sauny i odczuwalnie bardzo wysoka temperatura- piękne przeżycie,byłam na takim czymś już drugi raz-  jeśli ktoś lubi i przede wszystkim potrafi wytrzymać w takich wysokich temperaturach,to bardzo polecam takie seanse, ale wiadomo nic na siłę...
Wracając do domu,mój mąż znalazł w mapach google ciekawe miejsce, więc stwierdziliśmy,że fajnie było by się tam po drodze zatrzymać. Chodzi o ścieżkę w koronach drzew- widoki i wrażenia przepiękne, ale trafiliśmy na bardzo wietrzną pogodę, gdzie dosłownie można…

Czas na kolejną przerwę...

Obraz
Nie cierpię początku cyklu... To najbardziej depresyjny dzień miesiąca... Była nadzieja, jakby namalować wykres,to do 27 dnia cyklu krzywa nadzieji kształtowała by się pionowo w górę, po to by następnego dnia z hukiem spać w jednej sekundzie w dół, niby wszystko szło zgodnie z planem,a mimo to znów coś zawiodło, znów coś poszło nie tak,jak miało iść... I można by rzec,że człowiek zmagający się z problemem niepłodności przez przeszło 5 lat, do pewnych rzeczy się przyzwyczaił, z jednej strony tak, ale z drugiej nie do końca....
   Nadszedł ten moment, że robię przerwę- nie będzie leków, nie będzie moksy, nie będzie pilnowania się,że np. w tym dniu cyklu nie będę intensywnie ćwiczyć lub chodzić na saunę, że po owu nie będę mogła się napić lampki wina itd., nie,koniec z tym,będę robić to, na co będę miała ochotę; nie będę zaglądać na kalendarz,jako na konkretny dzień cyklu ( jak to było do tej pory żeby wiedzieć od kiedy do kiedy brać Clo i duphaston oraz od kiedy do kiedy robić moksę…

" Bo miłość Boga jest zawsze...ogromna, niebanalna..."

Obraz
"Ukląkłem do modlitwy, ale nie na długo

Mam tyle pilnych spraw do załatwienia

muszę się spieszyć, trzeba iść do pracy

W domu rachunki do zapłacenia

Więc odmówiłem prędko króciutką modlitwę

I szybko się z kolan poderwałem

Spełniłem przecież chrześcijański obowiązek

I uspokoiłem sumienie, tak sobie myślałem

Przez cały dzień nie miałem czasu na nic

Nie stać mnie było na słowo pociechy, ni pochwalę

Nie modne są rozmowy o Chrystusie

Bojąc się kpin kolegów po prostu milczałem

Za dużo zrobienia, nie mam czasu, nie mam

Było to moje stałe narzekanie

Nie było też czasu dla głodnych i potrzebujących

Lecz znalazł się czas! A był to czas skonania!

A kiedy stanąłem przed obliczem Pana

Drżąc cały, nieśmiało podszedłem pod niebiańskie wrota

Ujrzałem Boga, a w jego ręku otwartą księgę

A była to księga Żywota

Bóg spojrzał do Księgi i wyrzekł te słowa:

Nie widzę Twego Imienia choć szukam go w niebie…

O, teraz sobie przypominam! Miałem je tu wpisać,

Lecz zabrakło mi czasu dla Ciebie!"

Żegnamy stary witamy Nowy Rok...

Zawsze kiedy przychodzi ten czas zakończenia starego i powitania Nowego Roku, pojawia się refleksja- jaki był ten rok,który przeminął i jaki będzie ten Nowy, który nas czeka?
Wielka niewiadoma, niepewność, a z drugiej strony nowe możliwości...
Jeśli chodzi o podsumowanie starego roku i tego, co działo się w moim życiu przez ten czas,to jak wiecie,czy nie wiecie, w ciąży niestety dalej nie jestem; decyzji o naszym rodzicielstwie nie podjęliśmy, ale to w sumie było takie celowe działanie, bo w przyszłym roku spełni się jedno z wielkich marzen i lecimy na Dominikanę- starania byly, ale bez żadnej jakiejś "euforii"- co ma być to będzie, za to już po wczasach wracamy do tematu i bierzemy się "ostro" za tą sprawe- to taki priorytet na 2019 rok- konkretne plany i deklaracje- na pierwszy rzut pójdzie inseminacja, a potem zobaczymy co dalej...
Nadal czekam na wyznaczenie terminu sanatorium- nawet nie mogę skorzystać ze zwrotow,bo nie minęło jeszcze 1,5 roku od złożenia wnio…

O tym, co u mnie po nieobecności tutaj. ..

Obraz
Dawno nic nie pisałam ; powiem szczerze,że zabierałam się za pisanie od dłuższego czasu, ale nigdy nie dochodziło to do skutku.
W ciągu tego czasu, wiele się działo; pod koniec pazdziernika byliśmy w Egipcie , gdzie mogliśmy nacieszyć się promieniami słońca i temperatura w okolicach 30 stopnii-, naładowaliśmy baterie i wrocilismy do codziennosci. Mieliśmy okazję plynac statkiem sea scope, gdzie znajdowało się przeszklone dno i można było podziwiać piękne rafy i zwierzątka żyjące w Morzu Czerwonym. Kolejna wyciaczka była wycieczka do Luxoru,



gdzie dużo pozwiedzalismy i zobaczyliśmy.

Potem spontaniczny wyjazd weekendowy, gdzie pogoda również nam dopisała.
Na początku listopada byłam, zresztą jak co miesiac- na akupunkturze, trochę się pożaliłam, bo miałam gorsze dni, a złożyło się na to wiele czynników - zaczęło się od nagonki i nerwowości w pracy- wyzysk za najniższą krajową i straszenie zwolnieniami dyscyplinarnymi i karami finansowymi ( powiem tak- pracowałam kiedyś na o wiele poważn…

Jak było kiedyś, a jak jest teraz...

Obraz
Nie ulega wątpliwości, że jest dużo lepiej niż było kiedyś- żeby było jasne- na razie nie został osiągnięty nasz najważniejszy cel, ale wydaje mi się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku...
Ale od początku...
14 d.c. byłam na Usg- musiałam iść po receptę,bo skończyło mi się Cło, więc przy okazji poprosiłam pana dr żeby sprawdził, jak sytuacja wygląda; na początku badania pan dr się zmartwił i powiedział: " Agatko, ja tu nic nie widzę", długo szukał pęcherzyków i nagle poprosił mnie bym dała pod pośladki pięści ( mam dosyć duże tyłozgięcie macicy), no i wtedy ukazał się piękny pecherzyk dominujący (25,5mm) i kilka mniejszych; pan dr powiedział, że lada moment będzie owulacja i żeby trochę podziałać, tak też zrobiliśmy. Przy okazji zdobylam od pana dr namiary na panią dr, która zajmuje się spermiogramami i jest w tym fachu bardzo dobra, dlatego też od razu kazałam mężowi do niej dzwonić i się umawiać na badanie- jest umówiony- pani od razu zaznaczyła, że musi być conajmniej…

Znów ta "paskuda" zaatakowała..

Obraz
Od kilku dni mam nieplodnosciowego doła.
Mąż pokazywał mi na fejsie, że nasza znajoma, która rok temu wyszła za mąż, właśnie urodziła; znów to do mnie wróciło i uderzylo z podwójną- nie z potrójną siłą- takie uderzenia prosto w twarz- jak w boksie prawy i lewy sierpowy i po raz kolejny odniosłam klęskę, ja po prostu  zostałam znokautowana, ja wiem, że ten stan jest przejściowy i to minie, bo musi minąć, ale to pewnie przez to, że kilka dni temu  obchodziliśmy nasza 5 rocznicę ślubu, sięgając pamięcią wstecz, miało być tak pięknie, a jest jak jest; dzisiaj nasze dziecko miało by już co najmniej 3 latka i wg naszych planów miało być 2 dziecko, a jak widać nasze plany i marzenia rozsypały się na strzępy, czasem nie jestem w stanie poskładać, posklejać tych brakujących części, bo są takie rzeczy, że jest to po prostu niemożliwe..  nadszedł kryzy, to wszystko mnie przytłacza... bo kilka dni po naszej rocznicy przyszła ta nieszczęsna @.
Kolejni znajomi - właśnie dzisiaj- jakies 3 godziny t…

Koniec wakacyjnej przygody z tatrzańskimi szlakami...

Obraz
Jak ten czas szybko leci, a już szczególnie na urlopie, miałam wcześniej coś napisać, ale się nie wyrobiłam...
Nasze wakacje dobiegły końca; wiadomo wszystko, co dobre szybko się kończy i tak było i tym razem... Trzeba przyznać, że pogoda nam dopisała, przez tydzień czasu, ktory spędziliśmy w Zakopanem, padało i zimno było tylko przez jeden dzień;
 łącznie ( pieszo i rowerem)  zrobiliśmy coś przeszło 80 km-  mięśnie dawały o sobie znać, ale nam to jakoś specjalnie nie przeszkadzało; była wycieczka na Halę Gąsienicową, Czarny i Zmarzły Staw- o tym pisałam w poprzednim poście; była również wycieczka -na Psią Trawkę, Rówień Waksmundzka, Gęsią Szyję, Rusinową Polanę i koniec wycieczki był na Wierchu Poroniec; kolejna wycieczka miała być na Kasprowy Wierch- mieliśmy wyjechać kolejką na górę i tam pochodzić, ale kiedy zobaczyliśmy ogromną kolejkę na 3-4 godzin stania, to zrezygnowaliśmy z niej, bo szkoda nam było czasu, potem zastanawialiśmy się czy nie wyjść na Kasprowy pieszo, ale jak polic…