Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2011

19.02.2011

ostatnio obiecałam sobie, ze w ten weekend coś napiszę- i słowa (mojego) dotrzymuję, bo lubię być słowna:0)

heh
co u mnie?
Hmmm chyba wiele się nie zmieniło od ostatniego postu; dalej pracuje- oby jak najdłużej; znowu przyszła zima i przerzuciłam się z auta na autobusy, bo jako boję się jeździc jak jes śnieg- a to dlatego, ze rok temu miałam przygodę (o mało co a bym wpadła pod tira- jak wpadłam w poślizg) i nie chcę już ryzykować; po prostu paraliżuje mnie na samą myśl, że mam wsiaść do auta jak jest śnieg...ja powtarzam -jesli ktoś nie czuje się na siłach niech po prostu nie wsiada i tyle- szkoda auta, a przedewszystkim szkoda zdrowia, a nawet i życia;
a z 2 strony to muszę przyznać, ze nawet się trochę ucieszyłam jak mogłąm jechać busami do pracy, a mianowicie dlatego, że mam wtedy możliwośc przebywania wśród ludzi- zawsdze można się do kogoś uśmiechnąć, ustąpić miejsca, powiedzieć miłe słowo lub po prostu usiaść koło jakiejś osoby- być wśród ludzi; a tak kiedy jeździłąm autem, to moj…

15.02.2011

witam
Znów dawno mnie tu nie było...
ale tak czasem wyjdzie,....
pewnie jesteście pewni- Ci co wchodzą jeszcze na mojego bloga- co u mnie słychać......w sumie to moge powiedzieć-nic ciekawego..
od lutego "legalnie" pracuję-na razie żadnego szału nie ma, ale myślę, ze sie to rozkręci.......
jak na razie to dochodze do wniosku, że absolutnie nie mam szczęścia ani w miłości, ani w zyciu zawodowym ani...-chyba nigdzie.........
tak mnie to wkurza...nie mogę sobie z tym wszystkim poradzić........
wczoraj były walentynki i ja czułam sie tak beznadziejnie, ze kiedy położyłam się do łóżka, łzy leciały mi strumieniem......moi znajomi umawiali sie to do kina, to na kolacje itd. u sąsiadów też obserwowałam, jak zakochani obchodzili swoje święto....a ja .........ja siedziałam sama w domu...miałam wielką ochotę przygotować dla chłopaka, (którego nie mam) przepyszną kolację itd.pozostał jedynie ból, ściskanie przy sercu i ..tęsknota za czymś czego nie mam,.....
dzisiaj doszłam do wniosku, że chyba…