Posty

Znów ta "paskuda" zaatakowała..

Obraz
Od kilku dni mam nieplodnosciowego doła.
Mąż pokazywał mi na fejsie, że nasza znajoma, która rok temu wyszła za mąż, właśnie urodziła; znów to do mnie wróciło i uderzylo z podwójną- nie z potrójną siłą- takie uderzenia prosto w twarz- jak w boksie prawy i lewy sierpowy i po raz kolejny odniosłam klęskę, ja po prostu  zostałam znokautowana, ja wiem, że ten stan jest przejściowy i to minie, bo musi minąć, ale to pewnie przez to, że kilka dni temu  obchodziliśmy nasza 5 rocznicę ślubu, sięgając pamięcią wstecz, miało być tak pięknie, a jest jak jest; dzisiaj nasze dziecko miało by już co najmniej 3 latka i wg naszych planów miało być 2 dziecko, a jak widać nasze plany i marzenia rozsypały się na strzępy, czasem nie jestem w stanie poskładać, posklejać tych brakujących części, bo są takie rzeczy, że jest to po prostu niemożliwe..  nadszedł kryzy, to wszystko mnie przytłacza... bo kilka dni po naszej rocznicy przyszła ta nieszczęsna @.
Kolejni znajomi - właśnie dzisiaj- jakies 3 godziny t…

Koniec wakacyjnej przygody z tatrzańskimi szlakami...

Obraz
Jak ten czas szybko leci, a już szczególnie na urlopie, miałam wcześniej coś napisać, ale się nie wyrobiłam...
Nasze wakacje dobiegły końca; wiadomo wszystko, co dobre szybko się kończy i tak było i tym razem... Trzeba przyznać, że pogoda nam dopisała, przez tydzień czasu, ktory spędziliśmy w Zakopanem, padało i zimno było tylko przez jeden dzień;
 łącznie ( pieszo i rowerem)  zrobiliśmy coś przeszło 80 km-  mięśnie dawały o sobie znać, ale nam to jakoś specjalnie nie przeszkadzało; była wycieczka na Halę Gąsienicową, Czarny i Zmarzły Staw- o tym pisałam w poprzednim poście; była również wycieczka -na Psią Trawkę, Rówień Waksmundzka, Gęsią Szyję, Rusinową Polanę i koniec wycieczki był na Wierchu Poroniec; kolejna wycieczka miała być na Kasprowy Wierch- mieliśmy wyjechać kolejką na górę i tam pochodzić, ale kiedy zobaczyliśmy ogromną kolejkę na 3-4 godzin stania, to zrezygnowaliśmy z niej, bo szkoda nam było czasu, potem zastanawialiśmy się czy nie wyjść na Kasprowy pieszo, ale jak polic…

Upragniony, wyczekiwany urlop...

Obraz
W końcu jest, bo już się go nie mogłam doczekać, tak bardzo na niego czekałam i odliczałam, aż w końcu się doczekałam.
Od kilku dni jestesmy w Zakopanem- nie jest to zagranica, dlatego też trzeba sie liczyć z różnymi czynnikami atmosferycznymi, choć jak na razie pogoda nie płata nam figli.
Jednego dnia zrobiliśmy sobie wycieczkę z Toporowej Cyrhli na Halę Gąsienicową i
dalej do Czarnego Stawu,



a potem "wdrapywaliśmy" się żeby zobaczyć Zmarzły Staw,



w sumie pokonaliśmy prawie 27 km- wszystko oczywiście z endomondo - dla akcji- odlotowa jazda dla Iskierki- pomoc mierzona kilometrami- używajac aplikacji endomondo robiąc kolejne km mozemy dzięki temu komuś pomóc i to jest super;
Podobno mieliśmy duże szczęscie, bo gdy dotarliśmy nad Zmarzły Staw zeszły do nas 3 kozice ( mama i 2 młodych), a inni turyści mówili, że one schodzą albo z rana albo wieczorem, ale nie o takiej porze ( myśmy tam byli jakoś ok. 15)
Wędrując szlakiem mieliśmy okazję mijać mnóstwo osób, jak to w okresie wa…

Walka z wiatrakami; chcę być już na urlopie...

Obraz
Z niecierpliwoscia czekam na urlop; chyba jestem przepracowana, co jest całkiem możliwe, gdyż praktycznie na okrągło siedzę w pracy, bo moja koleżanka jest aktualnie na urlopie. Tak to kest w naszej firmie, że jak jedna idzie na urlop/ l4, to ta druga musi za nią chodzić...
Wracając do tytułu mojego posta, to właśnie chodzi o "genialną" firmę, w której pracuje, a co bardzo mnie już męczy...
Od jakiegoś czasu pojawiły się upały, każdy z nas doskonale to zauważa hehe - ogólnie,to lubię ciepło, bo nawet w taką pogodę jeżdżę na rowerze do roboty ...
Ale od początku... W miejscu, w którym pracuję nie ma klimy, ani nie można otworzyć okien, bo te są nieotwieralne, mamy uchylone drzwi i do tego na okrągło działa wentylator, a mimo to temperatura w biurze wynosi 33 stopnie. Zgłaszałam ten fakt i bezpośredniej przełożonej i bhpowcowi, ale nikt się tym zbytnio nie przejął... Były apele Głównego Inspektora Pracy o skrócenie czasu pracy szczeglnie tym pracownikom, którzy pracują powyże…

"Houston mamy problem...."

Obraz
Czuje się,jak te misie....

Oj mamy mamy i to poważny, ale na szczęście nie jest to nic, co było by złą wiadomością w tematyce starań... Choć może i to w pewnym sensie jest winowajca...
Od jakiegoś czasu zauważyłam, że moje ciało się nieco rozszerzyło- nawet za bardzo- stając na wadze zauważam 2 kg na plusie i wiecie co? Zaczynam się martwić, bo cała ta sytuacja mnie dobija. Ubrania stają się ciasne; niedawno chciałam założyć spodenki na rower, które w zeszłym roku idealnie pasowały, teraz niestety ledwo co się dopinam, no jakaś masakra... Przytyłam w biodrach, ale najbardziej widoczne "przytycie" jest w okolicach brzucha i piersi; jakiś czas temu myślałam, że po prostu mam tak przed okresem, że zbiera mi się woda w organiźmie itd., ale @ przyszła a ciało się nie zmniejszyło... Nawet moja mama jakiś czas temu zapytala mnie: " ni ma Ci co?" I zaczęła się śmiać; tłumacze, że po prostu mam taki duży bebech, ale najlepsze jest to, że nie wiem z czego tak ostatnio przyt…

Kolejny weekendowy wypad...

Obraz
Kolejny weekendowy wypad za nami. Tym razem nasze kroki skierowaliśmy w stronę Szczyrku, gdzie byłam po raz pierwszy.
Pięknie spędzony czas, mimo tego, że pierwszego dnia pogoda zupełnie nam nie dopisała, to chyba za to zostaliśmy "nagrodzeni" 2 dnia naszego pobytu, bo podczas górskich wędrówek słońce nas przypiekło.
A plan wycieczki na 2 dzień był taki:
Wyjazd kolejką na Jaworzynę i Skrzyczne

, na szczycie na chwilę posiedzieliśmy, nazrywaliśmy borówek, po czym wyruszyliśmy bodajże zielonym szlakiem na Małe Skrzyczne i potem na Malinową Skałe





Po drodze "zaliczyliśmy" kilka skrytek z Geocachingu
Trasa nie była jakoś trudna, widoki przepiekne, w sumie może zrobiliśmy ok. 15 km ( po zejściu z góry musieliśmy jeszcze iść kilka kilometrów do auta).  Moze macie jakieś propozycje na wyjazdy weekendowe,gdzie warto pojechać, co pozwiedzać, gdzie można pochodzić np.grzbietami gór, tak jak tutaj...
P.s. Jeśli chodzi o "niepłodnościowe" sprawy, to w obecnym cyklu by…

Dobre strony niepłodności...

Obraz
Tak, myślę, że można tak powiedzieć, że niepłodność zresztą, jak wiele innych rzeczy ma też mimo wszystko swoje dobre strony- choć kiedyś myślałam inaczej, obecnie to wszystko poszło w innym kierunku- nie mówię, że nie myśle o niepłodności, bo ona zawsze zostaje gdzieś w sercu, ale nie zajmuje ona już pierwszego miejsca- nie jest czymś, co mnie zaślepia i sprawia, że nic innego się nie liczy- ten etap mam już za sobą; chciałabym jakoś " przemówić" do tych osób, które wciąż jeszcze zadręczają się tym, że kilkuletnie starania nie przynoszą zamierzonych efektów. Najlepsze co może być, to w miare szybkie "opamiętanie się" i zmiana myślenia- mówię to ja, osoba zmagająca się z problemem niepłodności od 5 lat, która też już przez wiele przeszła i patrząc teraz z perspektywy czasu może wiele powiedzieć, bo sama tego doświadczyła na własnej skórze...
Czasem pragnienie posiadania własnego dziecka jest ogromne (wydaje mi się to nawet normalną rzeczą- szczególnie jeśli chodzi …

W sumie nic wielkiego się nie dzieje...

Obraz
W sumie nic wielkiego się u nas nie dzieje. .. nasz "remont" składający się z wymiany drzwi wewnętrznych prawie dobiegł końca- drzwi wiszą, jeszcze zostały do pomalowania niektóre futryny. Oczywiście nie obyło się bez problemów- po przypasowaniu pierwszych drzwi, okazało się, że nie pasują do starych futryn-no i "zonk"- były nerwy, intensywne myślenie, bo bardzo nam zależało na tym, aby nie ruszać starych ościężnic, bo po 1- mocno siedzą, a po 2 było by pełno syfu... Jednym słowem był poważny problem, który potrzebował kilku dni na rozwiązanie- aż w końcu udało mi się porozmawiać z fachowcem od takich rzeczy i poradził, by kupić specjalne zawiasy do betonu/metalu, zlikwidować te stare i zamontować nowe- no i się udało, jeśli chodzi o inne drzwi,to nie było takiego problemu, ale w 2 pokojach trzeba było je skrócić i to też nie należało do łatwych rzeczy ( żałuję tylko, że przy zamawianiu drzwi nie podaliśmy wysokości żeby nie trzeba było ich ucinać), ale i tu mąż s…

Bańka mydlana....

Obraz
Wszystko prysło, a bańka mydlana po prostu pękła bez żadnego szału...
I tym razem się nie udało, choć poprzedni cykl na prawdę był inny niż te dotychczasowe i nic nie wskazywało na to, że @ nadejdzie-
nieco spóźniona, ale przyszła...
Jestem trochę rozczarowana, bo to co w zeszłym cyklu robiłam, powinno przynieść zamierzony efekt, a tak się jednak nie stało... I znów się zamartwiam- co jest nie tak?? Przecież mój organizm dobrze zareagował na leki- na clo- pęcherzyki ładnie rosły, był jeden dominujący, była owulacja, pęknięcie pęcherzyka- wszystko szło książkowo, starania co 2 dzień i pamiętanie, żeby "po" leżeć na brzuchu- dzielnie leżałam, choć bardzo nie lubię takiej pozycji; pilnowałam żeby nie nosić nic ciężkiego, w ostatnim miesiącu zrezygnowałam nawet z brania na ręce mojej chrześniaczki, były zabiegi z moksy, ograniczenie stresu- mniej się denerwowałam, nie ćwiczyłam na orbitreku, nadzwyczaj zdrowo się przez ten czas odżywiałam, piłam sok z kiszonych buraków, by…

Czasem chciałabym wybiec w najbliższą przyszłość..

Obraz
Chciałabym już wiedzieć co i jak- czy się udało, czy jak zwykle przyjdzie niechciana @....
Ostatnio byłam w szpitalu ( mój lekarz miał wtedy dyżur) na usg i okazało się, że pęcherzyk ładnie pęknął i był widoczny płyn w Zatoce Douglasa, oczywiście znów była przygoda z pełnym pęcherzem, a dosłownie 10/15 minut przed badaniem korzystałam z toalety, a podczas badania pan dr oznajmił i w sumie było też to widać na monitorze, że pęcherz jest pełny; po badaniu pan dr życzył powodzenia, przypomniał żeby od 19 dnia cyklu przyjmować duphaston i jeśli by @ się nie pojawiła, to zrobić test, ale nie za szybko... Jeśli wszystko by poszło po naszej myśli, to było by cudownie, ale czy tak będzie?
Byłam ostatnio ( w 20 dc) na akupunkturze- miałam nadzieję, że czegoś więcej się dowiem, że pani powie mi albo tak albo tak, ale powiedziała tylko, że za dużo myślę; powiedziałam jej, że w ostatnim czasie miałam kilka " dziwnych" objawów- ból podbrzusza, w 19 dc do południa miałam zawroty głow…

Czekamy co z tego cyklu wyniknie...

Obraz
Ostatnio znów słyszałam komentarze odnośnie moich zabiegów moksowania- i znów powiedziałam: " ja Wam udowodnię, że to ma sens i że to w pewien sposób pomaga"; powiem Wam szczerze, że zaufałam św. Ricie i św. Gerardowi i mocno wierze w to, że nie "przejdą" obojętnie wokół mnie, że są w stanie wyprosić potrzebne łaski dla mnie- dla nas...
W mojej głowie mam mnóstwo myśli, a co jeśli pęcherzyk nie pęknie, co jeśli nie dojdzie do zapłodnienia/ zagnieżdżenia itd.- co chwilę wchodzę na internet i szukam odpowiednich informacji na ten temat- sama się nakręcam- niepotrzebnie i w końcu sama do siebie mówię: " Agata, Ty się opanuj, opamiętaj się!! co Ty robisz?", wtedy szybko wyłączam otwarte strony i włączam muzykę relaksacyjną próbując odgonić " czarne myśli"... Przecież wszystko się uda..
Czytając różne historię, widzę, że kobiety mają na prawdę poważne problemy- to długie nieregularne cykle, to endometrioza, to znowu PCO, problemy z tarczycą, mięśnia…

Mój upór i determinacja....

Obraz
Kiedy inni rozkładają ręce i klupią się w czoło, ja idę do przodu z nadzieją, że uda mi się w końcu utrzeć im nosa... Troche takie pół żartem, pół serio, bo oto jestem w pierwszym cyklu po HSG, gdzie generalnie mam drożne obydwa jajowody...
Jestem uparta w dążeniu do upragnionego celu, jeśli chodzi o to, zawsze robie wszystko, co w mojej mocy- taka już jestem...dlatego też wcześniej chwytałam się różnych metod " wspomaganiowych" i się ich trzymałam..
Nie wiem dlaczego, nie wiem skąd, ale mam takie wewnętrzne przekonanie, że teraz się uda; czuję ogólnie taki spokój- nigdy wcześniej nie miałam czegoś takiego; ostatnio ograniczyłam spożycie słodyczy na rzecz owoców i warzyw, nawet kupiłam orzechy nerkowca, pistacje, awokado, granat, generalnie smak awokado nie przypadł mi do gustu, no ale czego to się nie robi- wiadomo po co hehehe staram sie pić więcej wody mineralnej ( wode lekko gazowaną odgazowywuję), z rana po przebudzeniu wypijam szklankę gorącej wody ( wcześniej piłam o…

Don't look back, look forward...

Obraz
Nie patrz w przeszłość, patrz w przyszłość !!!!


A ja jeszcze trochę powspominam...


Wszystki co dobre, szybko niestety się kończy i tak też było z naszym weekendem majowym- krótki, bo krótki ( 3- dniowy), ale zawsze to jakaś odskocznia.... Pogoda jak zwykle nam dopisała, dzięki temu mogliśmy pojeździć na rowerach- łącznie zrobiliśmy przeszło 50 km i zwiedziliśmy wiele ciekawych miejsc. Najbardziej bałam się tego, że cały ten fajny czas zepsuje mi @, ale na szczęście przyszła dzień po powrocie do domu.
Teraz ważny cykl- cykl, z którym wiążemy duże nadzieje- jest on stymulowany lekiem clostilbegyt- od 5 do 9 dnia cyklu; plan "staraniowy" solidnie przygotowany- kiedy, co i jak, redukcja stresu do minimum- oczywiście tak, gdzie się da; nerwów było ostatnio więcej- pod koniec zeszłego tygodnia dowiedzieliśmy się, że zmarł brat taty- chłop, który nigdy nie narzekał, bie uskarżał się, zawsze chętnie pomagał innym- w dzień śmierci- z rana przyniósł jeszcze swojej żonie kwiatki- konwa…

Ku pokrzepieniu serc- " sposoby" na niedrożne jajowody

Obraz
Ten post dedykuję tym kobietom, tym paron, małżeństwom, które zmagają się z problemem niepłodności - a główną przyczyną są niedrożne jajowody.
Jeszcze jakieś przeszło 3 lata temu, kiedy dowiedziałam się, że moje jajowody są niedrożne- zawalił mi się cały świat- lekarze nie dawali mi żadnych szans na naturalne zajście w ciąże- cały czas powtarzali- tylko In Vitro, tylko In Vitro i nie ma się co łudzić na coś innego.
1 HSG, potem 2, 3- w tym trzecim coś drgnęło, bo wyszła tylko jednostronna niedrożność- był jakiś cień nadzieji, bo z jednym drożnym też udaje się zajść w ciąże, ale ciąży jak nie było, tak nie było; w międzyczasie zmieniłam już parokrotnie lekarza, który wysłał mnie na laparoskopię diagnostyczną ( a jeśli chodzi o wypłatę z ubezpieczenia PZU za pobyt w szpitalu, niestety PZU nie uznało tego- nawet w tym wypadku Rzecznik Finansowy niczego nie wskórał, gdyż PZU z uporem maniaka cały czas trzyma się tego, że mój pobyt w szpitalu był związany z leczeniem niepłodności, a niepło…