Posty

Czekamy co z tego cyklu wyniknie...

Obraz
Ostatnio znów słyszałam komentarze odnośnie moich zabiegów moksowania- i znów powiedziałam: " ja Wam udowodnię, że to ma sens i że to w pewien sposób pomaga"; powiem Wam szczerze, że zaufałam św. Ricie i św. Gerardowi i mocno wierze w to, że nie "przejdą" obojętnie wokół mnie, że są w stanie wyprosić potrzebne łaski dla mnie- dla nas...
W mojej głowie mam mnóstwo myśli, a co jeśli pęcherzyk nie pęknie, co jeśli nie dojdzie do zapłodnienia/ zagnieżdżenia itd.- co chwilę wchodzę na internet i szukam odpowiednich informacji na ten temat- sama się nakręcam- niepotrzebnie i w końcu sama do siebie mówię: " Agata, Ty się opanuj, opamiętaj się!! co Ty robisz?", wtedy szybko wyłączam otwarte strony i włączam muzykę relaksacyjną próbując odgonić " czarne myśli"... Przecież wszystko się uda..
Czytając różne historię, widzę, że kobiety mają na prawdę poważne problemy- to długie nieregularne cykle, to endometrioza, to znowu PCO, problemy z tarczycą, mięśnia…

Mój upór i determinacja....

Obraz
Kiedy inni rozkładają ręce i klupią się w czoło, ja idę do przodu z nadzieją, że uda mi się w końcu utrzeć im nosa... Troche takie pół żartem, pół serio, bo oto jestem w pierwszym cyklu po HSG, gdzie generalnie mam drożne obydwa jajowody...
Jestem uparta w dążeniu do upragnionego celu, jeśli chodzi o to, zawsze robie wszystko, co w mojej mocy- taka już jestem...dlatego też wcześniej chwytałam się różnych metod " wspomaganiowych" i się ich trzymałam..
Nie wiem dlaczego, nie wiem skąd, ale mam takie wewnętrzne przekonanie, że teraz się uda; czuję ogólnie taki spokój- nigdy wcześniej nie miałam czegoś takiego; ostatnio ograniczyłam spożycie słodyczy na rzecz owoców i warzyw, nawet kupiłam orzechy nerkowca, pistacje, awokado, granat, generalnie smak awokado nie przypadł mi do gustu, no ale czego to się nie robi- wiadomo po co hehehe staram sie pić więcej wody mineralnej ( wode lekko gazowaną odgazowywuję), z rana po przebudzeniu wypijam szklankę gorącej wody ( wcześniej piłam o…

Don't look back, look forward...

Obraz
Nie patrz w przeszłość, patrz w przyszłość !!!!


A ja jeszcze trochę powspominam...


Wszystki co dobre, szybko niestety się kończy i tak też było z naszym weekendem majowym- krótki, bo krótki ( 3- dniowy), ale zawsze to jakaś odskocznia.... Pogoda jak zwykle nam dopisała, dzięki temu mogliśmy pojeździć na rowerach- łącznie zrobiliśmy przeszło 50 km i zwiedziliśmy wiele ciekawych miejsc. Najbardziej bałam się tego, że cały ten fajny czas zepsuje mi @, ale na szczęście przyszła dzień po powrocie do domu.
Teraz ważny cykl- cykl, z którym wiążemy duże nadzieje- jest on stymulowany lekiem clostilbegyt- od 5 do 9 dnia cyklu; plan "staraniowy" solidnie przygotowany- kiedy, co i jak, redukcja stresu do minimum- oczywiście tak, gdzie się da; nerwów było ostatnio więcej- pod koniec zeszłego tygodnia dowiedzieliśmy się, że zmarł brat taty- chłop, który nigdy nie narzekał, bie uskarżał się, zawsze chętnie pomagał innym- w dzień śmierci- z rana przyniósł jeszcze swojej żonie kwiatki- konwa…

Ku pokrzepieniu serc- " sposoby" na niedrożne jajowody

Obraz
Ten post dedykuję tym kobietom, tym paron, małżeństwom, które zmagają się z problemem niepłodności - a główną przyczyną są niedrożne jajowody.
Jeszcze jakieś przeszło 3 lata temu, kiedy dowiedziałam się, że moje jajowody są niedrożne- zawalił mi się cały świat- lekarze nie dawali mi żadnych szans na naturalne zajście w ciąże- cały czas powtarzali- tylko In Vitro, tylko In Vitro i nie ma się co łudzić na coś innego.
1 HSG, potem 2, 3- w tym trzecim coś drgnęło, bo wyszła tylko jednostronna niedrożność- był jakiś cień nadzieji, bo z jednym drożnym też udaje się zajść w ciąże, ale ciąży jak nie było, tak nie było; w międzyczasie zmieniłam już parokrotnie lekarza, który wysłał mnie na laparoskopię diagnostyczną ( a jeśli chodzi o wypłatę z ubezpieczenia PZU za pobyt w szpitalu, niestety PZU nie uznało tego- nawet w tym wypadku Rzecznik Finansowy niczego nie wskórał, gdyż PZU z uporem maniaka cały czas trzyma się tego, że mój pobyt w szpitalu był związany z leczeniem niepłodności, a niepło…

Droga na szczyt...

Obraz
Niejednokrotnie już pisałam, że lubimy z mężem chodzić po górach- jest to nasze takie wspólne zamiłowanie, dlatego też w ten weekend, który minął postanowiliśmy ( z racji ładnej pogody) wybrać się na wycieczkę- a dokładnie na zdobycie Baraniej Góry- ja już kiedyś tam byłam, mąż był pierwszy raz.
Powiem Wam, że jakżesmy się wspinali, w mojej głowie powstało takie porównanie wspinaczki górskiej do walki z niepłodnością. Na naszej górskiej drodze spotkaliśmy wiele przeszkód: ogromne powalone drzewa, które zatarasowały całą ścieżkę, bagniste odcinki, gdzie byliśmy narażeni na przemoczenie butów- śmialiśmy się, że mamy okłady borowinowe na stopy- mąż powiedział: " żono, zabrałem Cię na wycieczkę do SPA", szliśmy przez ogromne chaszcze, które momentami sięgały mi powyżej pasa, miałam też chwilę zwątpienia- czy aby na pewno idziemy dobrą drogą; były też momenty wspaniałe- przepiękne widoki, cisza, spokój, grzejące słoneczko, które towarzyszyło nam przez całą drogę, porobiliśmy pię…

Jestem prze, prze przeszczęśliwa......

Obraz
Cud? Pomoc św. Rity? Św. Gerarda? Okłady borowinowe? Zioła na niedrożne jajowody?ług i szlam ciechociński? Ćwiczenia na mięśnie dna miednicy? Akupunktura? Myślę, że wszystkie te rzeczy razem wzięte dały oto taki efekt podczas wykonania 4 w moim życiu HSG- OBUSTRONNA DROŻNOŚĆ JAJOWODÓW;
Kiedy w szpitalu mówiłam, że mam skierowanie na wykonanie 4 w moim życiu HSG, to lekarze i położne pytali się czemu aż tyle razy mam wykonywane to badanie- tłumaczyłam, że za 1 razem cały kontrast się wylał, bo była jakaś przeszkoda, potem miałam histeroskopię, potem 2 HSG- gdzie wyszła obustronna niedrożność, potem przepychanie jajowodów dwutlenkiem węgla, potem 3 HSG- gdzie wyszła lewostronna drożność, pod koniec zeszłego roku miałam laparoskopię diagnostyczną, gdzie również wyszła obustronna niedrożność i lekarz wykonujący tą laparoskopię stwierdził,że nie mamy szans na naturalne zajście w ciąże i zostaje nam in vitro, bo moje jajowody są niedrożne.
W końcu po zmianie lekarza w tym roku, kiedy "…

Czekam na jakieś zmiany...

Obraz
Od kilku dni zbieram się za napisanie posta i jak zwykle- nie mam czasu... Nie wyrabiam się, na nic nie mam czasu- no w sumie, to znowu nie aż takie nic, bo codziennie ćwiczę na orbitreku po 40 minut, mobikizuje się z angielskim ( chociaz dochodze do wniosku, że ja nie mam do tego drygu- choc mature z anglika zdalamna ładnym poziomie), codziennie rano mam do ogarnięcia nasz ptasi zwierzyniec skladajacy się z 6 ptaków- wymiana wody, dosypanie pokarmu, podanie im owoców/ warzyw... Wszytko robię ostatnio w biegu, nawet nie mam czasu żeby siaść i tak po prostu w ciagu dnia odpocząć; od kilku dni znów ma tak, że jak przychodzi godz. 23, to mnie zwala z nóg i obojętnie czy w nocy spałam 8, czy niecałe 7 godzin, przyjdzie ta pora i ja lece z nóg i muszę iść szybko do łóżka, zasypiam w przeciągu kilku sekund i do rana śpię, jak zabita, nawet nie słyszę kiedy rano mężowi dzwoni budzik, tyle dobrze, że rano słyszę swój budzik, bo inaczej zspałabym do pracy hehehehe
 Zauważyłam ostatnio, że naw…

Wesołego Alleluja dla Was wszystkich

Obraz

Za dużo wszystkiego w krótkim czasie..

Obraz
Ostatnie wydarzenia, które miały miejsce, w krótkim okresie czasu, wyssały mnie emocjonalnie, do tego stopnia, że wczoraj pierwszy raz od niepamiętnych czasów zaczęłam płakać... Za dużo tego wszystkiego albo ja za bardzo przejmuje się niektórymi rzeczami ( mój mąż mówi, że zdecydowanie to drugie). Myślałam, że już będzie dobrze, że z wieloma sprawami się pogodziłam, że wiele rzeczy przyjęłam już do swojej wiadomości, że tak po prostu ma być, ale wystarczyło kilka sytuacji, a te moje " zapewnienia" rozsypały się jak puch... nastąpiło osłabienie emocjonalne, które bardzo mocno dały o sobie znać.
A co się do tego przyczyniło? Zaczęło się od jednej kwestii, a skończyło się na kilku i jak na razie, jakoś nie umiem sobie z tym poradzić, ale próbuję... Jak już wcześnej pisałam, zmienił mi się w pracy mój bezpośredni przełożony ( ubolewam nad tym baardzo mocno, bo jak już się trafił ktoś normalny, ludzki, rozumiejący różne sprawy, przemiły, zawsze otwarty na innych itd., to znowu c…

Nerwowe chwile...

Obraz
Nie tak dawno pisałam, że skupiam się na mojej pracy i bardziej się w nią angażuję, ale powiem Wam, że im bardziej człowiek się stara, im jest bardziej uczciwy, to i tak niczego nie zmienia, bo jest na równi traktowany z tym pracownikiem, któremu na pracy aż tak bardzo nie zależy, któremu najłatwiej jest mówić: " nie wiem", " nie umiem" itd. nieźle się ostatnio wkurzyłam,bo moja bezposrednia przełożona osobiście słyszała od wielu klientów skargi na jedną z pracownic, no i przy mnie obiecała, że coś z tym zrobi, a ostatnio się okazało, że sprawa umarła śmiercią naturalną- tak chocby te wszystkie skargi klientow nie byly dla mojej przełożonej wiarygodne, a ja potwierdzilam jej, ze tak wlasnie jest, no ale, powiem jedno, gdybym to ja byla na jej miejscu,to juz dawno za takie zachowania byłabym zwolniona, ale jak widać są niestety równi i równiejsi, ale nic z tym nie zrobię, tylko najbardziej mnie wkurza to,że człowiek się stara, robi wszystko najlepiej, a i tak nikt t…

Nie otwieraj dzioba, jak nie wiesz o co chodzi...

Siedze sobie w pracy i przeprowadzam z jednym z moich klientów luźna rozmowę- gadaliśmy o różnych rzeczach i nagle on mówi- współczuję Pani, że tyle dni i godzin musi Pani siedzieć w pracy ( bo się zgodziłam żeby  przyjść jutro za koleżankę, a miałam mieć 2 dni wolnego), tłumaczę mu, że po 1 nikt mnie do tego nie zmuszał, po 2 jeśli mam siły, zdrowie i chęci, to czemu nie mam pomóc koleżance, która potrzebuje pilnie wolne- mogę ja kiedyś też potrzebować i też ktoś będzie musiał przyjść za mnie, a po 3 trzeba się cieszyć z tego, że ma się tą robotę- że siedzę w ciepełku, nic nie kapie mi na głowę, nie muszę dźwigać sterty ciężkich skrzynek, nie muszę niczego robić na akord z zegarkiem w ręku itd., a on dalej ciągnie ten temat- w końcu mówi: " miejsce żony jest w domu, a nie zaniedbuje męża, dzieci"; odpowiedziałam: " męża nie zaniedbuję, a dzieci nie mam", wtedy to dopiero zaczęła się lawina słowna z kierowanymi do mnie " oskarżeniami"- tak najłatwiej w ży…

Wyczerpywanie rezerw zmagazynowanych w Nerkach- Shen

Obraz
Byłam ostatnio na kolejnej " sesji" akupunktury i już wiem dlaczego czuję się tak, jak się czuje...
Po zbadaniu mojego pulsu pani już wiedziała wszystko- w głównej mierze przez " intensywne" starania od wielu lat, wyczerpują się rezerwy w Nerkach, a żeby je " odbudować", potrzeba trochę czasu; osłabione nerki powodują osłabienie siły życiowej ( w medycynie chińskiej Nerki- pisane z dużej litery N są wielkimi magazynami sił). Teraz już wiem, skąd w ostatnim czasie pojawiły się te uciążliwe objawy: zmęczenie, niewysypianie się, senność, znużenie, brak sił, budzenie się rano ze świadomością, że przespało się tylko kilka godzin, podczas gdy spałam np. 7 czy 8, worki pod oczami, " napady" takiej niemocy... Pani pytała, czy w ostatnim czasie w moim życiu nie było sytuacji, które mogły by jakoś odbić się na moim życiu- próbowała dojść do przyczyn takiego stanu rzeczy, ale potem stwierdziła, że te wszystkie lata stresów, życia w ciągłym biegu od lekarz…

Ostatni lekarz na mojej niepłodnościowej drodze- ostatnia deska ratunku

Obraz
Postanowione- znaczy się, ja tak sobie postanowiłam bez uzgodnienia z mężem, ale nie ma w tym nic egoistycznego, gdyż to przecież w głównej mierze ja byłam poddawana wszelkiemu rodzajowi badań, zabiegów, operacji, faszerowania różnymi lekami, specyfikami, ziołami, leczenia niekonwencjonalnego itd., to przecież ja latałam od wizyty do wizyty, od lekarza do lekarza- nie mąż- on czasem nawet nie wiedział, do którego lekarza jadę i po co- i nie było tak,że się tym nie interesował, czy olewał to, ale twierdził, że skoro to ma w jakiś sposób nam pomóc, to ok.
Może czasem stawiałam go przed faktem dokonanym, ale po 1 problem leży po mojej stronie, a po 2 znając mojego męża, wiem, że on raczej nigdy nie odważył by się na takie kroki- w naszym małżeństwie, to ja jestem takim motorem napędowym- w naszym leczeniu, to zawsze ja wyszukiwałam specjalistów, to ja umawiałam nam wizyty itp., ale mniejsza o to- wydaje mi się, ze to zawsze kobieta bardziej o to wszystko zabiega...
Ale do rzeczy; byłam …

Gorszy dzien, ale jutro bedzie lepiej....

Obraz
"Nic się nie stało, to tylko gorszy dzień,
nic się nie stało, to zwykły gorszy dzień,
bez podwójnego znaczenia 
i dna drugiego tu nie ma

Nic się nie stało, to tylko gorszy dzień,
nic się nie stało, to zwykły gorszy dzień,
bez podwójnego znaczenia 
i dna drugiego tu nie ma"

Dopadł mnie jeden z tych gorszych dni, niestety takie też jeszcze mi się przytrafiają, ale kto ich nie ma; pogoda nienajlepsza-duży smog- bardzo mocno przekroczone poziomy zanieczyszczeń ( wiem, że zwalanie na pogodę, to nie zbyt dobra wymówka, no ale cóż); od kilku dni nienajlepiej się czuję- bardzo dała mi w kość @, nie mogę się po niej jakoś pozbierać, cały czas jestem senna, taka choćby niewyspana, zmęczona, bez sił,  taka przymulona, zauważyłam nawet, że mam problem z otwarciem słoika, czy plastikowego pudełka, szybko się męczę, często boli mnie głowa; robiłam wczoraj badanie krwi i moczu i widziałam w wynikach, że coś tam wyszło nie tak z niektórymi parametrami- płytki krwi- 99, norma od 150, leukocyty- 3,5…

Czas pędzi jak szalony, a w sumie nic wielkiego się nie dzieje...

Obraz
Czas pędzi, jak torpeda, już się boje tego dnia, w którym nasze zegarki zostaną przestawione na czas letni- wtedy to już, ani się nie obrócę, a bedzie koniec dnia... Czas biegnie, a u nas praktycznie nic wielkiego się nie dzieje- były jakieś plany związane z remontami i pracami domowymi- wymiana pieca, wymiana w naszej części domu drzwi i kilka jeszcze innych spraw, ale większość z tych planow została już wykreślona z listy- pieca w tym roku nie będzie, bo w sumie nie do konca wiemy,jaki byłby najlepszy- myśleliśmy nad gazowym, ale jest wiele osób, które po zmianie uskarżają się na zbyt duze rachunki za gaz- więc jesteśmy w kropce; wymiany drzwi nie będzie, bo wtedy trzeba by pomyśleć o tapetowaniu, a tapeta jeszcze nie nadaje się do wymiany- więc daliśmy sobie z tym spokój; dostalismy zaproszenie na wesele- mąż ma chęci zeby jechać, no i raczej pojedziemy; mąż też coraz częściej porusza temat wakacji- w zeszłym roku mówiliśmy, że w te wakacje raczej nigdzie nie pojedziemy, bo będą i…

Co wspólnego ma zbyt duże napięcie mięśniowe z niepłodnością?

Okazuje się, że mięśnie dna miednicy są bardzo ważne.  O ćwiczeniach mięśni Kegla słyszałam już nie raz, a nawet kiedyś je ćwiczyłam, ale nie trwało to zbyt długo; nie miałam problemów z oddawaniem ani nietrzymaniem moczu, więc stwierdziłam, że wszystko jest raczej w porządku, więc nie muszę zaprzątać sobie nimi głowy.
Jak już kiedyś pisałam, o terapii dna miednicy dowiedziałam się od pani od akupunktury i cieszę się, że mi o niej powiedziała. Jak się okazało, moje mięśnie dna miednicy nie są w najlepszym stanie- mam duże napięcie ( są ponapinane, jak struny w gitarze, czyli nie jest dobrze); to tak, jak ktoś to ładnie porównał do noszenia przez dłuższy czas ciężkiej torby na zgiętej w łokciu ręce, po pewnym czasie ręka będzie tak osłabiona, że nie będzie ona w stanie podnieść dużo lżejszego przedmiotu, który był zawsze podnoszony bez większego wysiłku; podczas terapii, która każdorazowo trwa ok. 30 minut, mam problem z " zaciskaniem" poszczególnych mięśni dna miednicy, bo j…

Jak trudno jest podjąć właściwą decyzję.. .

Obraz
Moje myśli są zawieszone pomiędzy adopcją a in vitro- czytam, analizuje, przekładam plusy i minusy; jednego i drugiego się bardzo obawiam.... Z jednej strony czuję, że chyba lepszym rozwiązaniem była by adopcja, choć z drugiej strony chęć posiadania własnego dziecka- z naszych genów- przemawia za in vitro, jeszcze tym bardziej, jak mój ginekolog po 1 wizycie po szpitalu powiedział, że jestem idealnym przypadkiem na in vitro, bo oprócz niedrożnych jajowodów reszte narządów rodnych mam w dobrym stanie, ale... No właśnie zawsze jest jakieś " ale", bo in vitro nie dość, że wiąże się z dużym obciążeniem finansowym, to jeszcze będzie dużym obciążeniem zdrowotnym, a przecież już teraz moje zdrowie nie jest jakoś super...  No i jeszcze moja wiara- nie do końca jest temu przychylna... Co do adopcji, to boję się całej tej procedury, tego maglowania, tych wszystkich spotkań, pytań, testów, udawadniania, że nadajemy się na rodziców....

Trochę też się łudzę, że może w końcu pomogą te wsz…

Kolejny "haczyk", którego się uczepiłam...

Obraz
2 dni temu skończyłam pierwszą serię okładów z plastrów borowinowych oraz nasiadówek z tychże borowin i soli bocheńskiej; obecnie czekam aż przyjdzie @ i po jej skończeniu ruszę z drugą serią. Zioła na niedrożność jajowodów oczywiście dalej piję- tutaj nie zamierzam robić żadnej przerwy- nie zauważyłam też żebym jakoś źle się po nich czuła- a bardzo przestrzegam ich picia.
Ale do rzeczy, jak już napisałam w tytule- znalazłam kolejny "haczyk", do którego się od kilku dni przyczepiłam. Jak już wspomniałam w ostatnim moim poście, że pani od akupunktury poleciła mi żebym jeszcze spróbowała terapii  dna miednicy- jakkolwiek to brzmi, nie wygląda to aż tak bardzo "drastycznie" i boleśnie. Kilka dni temu pojechałam na moją pierwszą taką wizytę- przyznam szczerze, że miałam małego stresa, bo nie wiedziałam, jak to będzie wyglądać, czy będzie boleć, czy nie będzie to zbyt krępujące itd., itp.- wiedziałam jedno, że muszę również tego spróbować, bo może akurat tutaj znajdę …

to niespełnione dopiero się staje....

Obraz
"Kiedy się modlisz — musisz zaczekać wszystko ma czas swój widzą prorocy trzeba wciąż prosząc przestać się spodziewać niewysłuchane w przyszłości dojrzewa to niespełnione dopiero się staje Pan wie już wszystko nawet pośród nocy dokąd się mrówki nadgorliwe śpieszą miłość uwierzy przyjaźń zrozumie nie módl się skoro czekać nie umiesz”

Trzeba walczyć i wierzyć do końca... Piękny wiersz ks. Jana Twardowskiego, na który trafiłam całkiem przypadkowo czytając jedne ze świadectw cudownego poczęcia dziecka, gdzie lekarze rozkładali już ręce i nie dawali szans na naturalne poczęcie. Jak już kiedyś wspomniałam, św. Rita stała się moją patronką w sprawach naszych starań- codziennie modlę się za jej wstawiennictwem 2 modlitwy- jedna- dla tych, co nie mogą miec dzieci i drugą- skuteczna modlitwa w sprawach trudnych i beznadziejnych. Ostatnio moja koleżanka wracając do domu, na lotnisku zagadała do pewnego pana ( powiedziała, że nawet nie wie dlaczego zagadała i to akurat do niego), jak sie potem okazało,…

Podsumowanie roku 2017 i plany na kolejny rok

Obraz
"Dlaczego spoglądasz zawsze w tę drugą stronę?
Dlaczego ciągle myślisz, że inni mają więcej szczęścia?
Tak łatwo twierdzisz, że innym się powodzi o wiele lepiej...
Ten drugi brzeg wydaje ci się zawsze piękniejszy.
Może dlatego, że jest od ciebie oddalony,
a ty patrzysz, jak skamieniały, zauroczony tym pięknym widokiem. 
Czy przyszło ci kiedyś na myśl,
że na tym drugim brzegu inni także na ciebie patrzą i sądzą,
że to ty masz więcej szczęścia?
Oni też zauważają wyłącznie twoją lukrowaną stronę.
Mniejszych i większych trosk, i kłopotów nie znają.
Szczęście nie leży na drugim brzegu.
Twoje szczęście znajduje się w Tobie..."



      Na wstępie witam serdecznie na nowej stronie mojego bloga- coś się skończyło, ale coś nowego się zaczyna i chciałabym aby tak też było w moim życiu, żeby ten rok, był rokiem zmian
( oczywiście- zmian na lepsze), rokiem przełomowym... Stając u progu Nowego Roku, człowiek sięga pamięcią wstecz i przypomina sobie, jaki był ten poprzedni, który właśnie minął.  Czy w …