Czy też tak macie? Kilka życiowych refleksji...

Po raz kolejny spotkałam się z "dyskryminacją" z tego powodu, że zmagamy się z niepłodnością.
Kiedy byłam u immunologa (kilka miesięcy temu), dostałam zlecenia wykonania kilku badań, a jako że wraz z mężem posiadamy dodatkowe, prywatne ubezpieczenie, postanowiłam sprawdzić, czy jakichś badan nie mam w moim pakiecie, no i jak się okazało, niektóre z nich mogłam wykonać  w ramach abonamentu-trochę nerwów mnie to kosztowało, ale już nie chce mi się o tym pisać, ale najważniejsze jest to, że pani w placówce, w której wykonywałam te badania, uświadomiła mnie (po tym, jak prawie zrobiłam tam awanturę, bo o mały włos, a nie miałabym tych badań zrobionych), że jeśli ktoś zmaga się z niepłodnością, to wtedy nie może tych badań wykonać, bo po 1 potrzebne jest skierowanie na wykonanie badań, a po 2 lekarz internista nie zgodzi się na to, aby wystawić takie skierowanie--beznadzieja, bo człowiek płaci comiesiac niemałe składki, a potem jak chce skorzystać, to wychodzą takie cyrki... Jak wiele jest barier, przeszkód, trudności, z jakimi my-nieplodni się spotykamy... Na każdym kroku daje się to odczuć. To samo przecież było kilka lat temu z ubezpieczycielem PZU, który po moim pobycie w szpitalu nie chciał mi wypłacić odszkodowania, bo niepłodność jest wykluczeniem.
Od jakiegoś już czasu zauważyłam, że nieplodni są gorzej traktowani, nie dostajemy ani pomocy, ani wsparcia z nikąd; tak samo, jak inni opłacamy składki (taka sama kwota) - z jedną istotną różnica, że Ci inni-lepsi niż my-mogą skorzystać z wszystkiego, a my tylko z niektórych kwestii...
Jesteśmy traktowani, jak "trędowaci", na każdym kroku zawiązuje się nam ręce i robi się wszystko, abyśmy mieli, jak najbardziej pod górkę. Powiem Wam, że takie sytuacje podcinają skrzydła. Bo co my możemy za naszą sytuację, niczemu nie jesteśmy winni, też byśmy bardzo chcieli, żeby problem nigdy nas nie dotknął, a choroba jaką jest niepłodność-omijała nas szerokim łukiem...
To tyle jeśli chodzi o "komplikowanie" nam życia...

  Powiem Wam, że ostatnio coś mnie naszło na to, aby zrobić coś dla innych i zarejestrowalam się, jako dawca komórek macierzystych.
Mój mąż już dawno był zarejestrowany, a ja jakoś nigdy nie umiałam się zdecydować, ale poszło, może uda mi się komuś pomóc i uratować jego życie.
Kolejna kwestia, ta w sumie trwa już od dłuższego czasu, to modlitwa za Dusze w czysccu cierpiące, dla tych dusz również mogę wiele zrobić - nie kosztuje mnie to wiele wysiłku, a efekt może być zadziwiający i pomyślałam sobie, że jeżeli w jakiś sposób mogę im pomóc, to chcę to właśnie zrobić i nie chodzi mi teraz o to, że się tu wychwalam, jaka ja to nie jestem dobra itd., ale cieszę się, że mogę coś zrobić dla innych. Ofiarowałam również za te dusze, cierpienie i trud związany z naszą nieplodnoscia. Czytałam, że gdy ofiaruje się w ich intencjach jakieś trudności życiowe, cierpienia, problemy itp., to też w jakiś sposób się im pomaga. A one przecież już same sobie nie mogą pomóc, ale mogą wypraszac nam potrzebne łaski.... 

Komentarze

  1. Ubezpieczenia grupowe mają to do siebie, że są dobre dla osób z pospolitymi schorzeniami i problemami. To, co jest drogie w diagnozie i leczeniu, nie jest opłacalne dla ubezpieczyciela. Niestety diagnostyka i leczenie niepłodności jest bardzo drogie, a więc znajduje się poza pakietem, czyli w tzw. wykluczeniach, o czym pisałaś. Nie jest to dyskryminacja, a czysty biznes. W innym wypadku ubezpieczenia byłyby o wiele, wiele droższe, a wtedy niewiele osób byłoby stać na opłacanie składki, więc tak to niestety działa... Nie uważam, że to sprawiedliwe, ale rozumiem mechanizm :) Za to jak poważnie zachorujesz lub ulegniesz wypadkowi, to ze wskazaniami medycznymi dostaniesz skierowania na wszystkie niezbędne badania i po wielokroć zwrócą Ci si ę opłacane składki. Oby jednak to się nigdy nie wydarzyło! To i tak nieźle, że udało Ci się wynegocjować choć część badań dotyczących diagnostyki niepłodności w ramach pakietu. Pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszych staraniach :) Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie do końca się z Tobą zgodzę, choć masz rację, że jest to czysty biznes, ale skoro opłacam składkę tak samo, jak osoby, które nie mają problemów z niepłodnością i co najważniejsze mam w moim pakiecie takie badania, to guzik kogoś obchodzi, czy ja zmagam się z niepłodności, czy nie, bo nie naciagam firmy na dodatkowe koszty, bo mam takie badanie w pakiecie i "normalnie", mogłabym je wykonać bez żadnego problemu--logiczne jest to, a raczej powinno być, że skoro płace składkę, to wymagam, bo nie będę płacić za coś z czego nie mogę skorzystać, bo w sumie i po co, przecież tą kasę mogła bym wydać na coś innego... Akurat ostatnio nie chodziło o badania stricte związane z niepłodnością, bo były to badania:transglutaminaza tkankowa i przeciwciała przeciw endomysium,czyli badania raczej w kierunku celiaki, która może mieć jakiś wpływ na niepłodność, ale nie są to badania, które bezpośrednio się z nią wiążą, a to jest znaczna różnica. Może wg innych po prostu my nieplodni powinniśmy sponsorować wszystkie te firmy-płacić im kasę, ale nic od nich nie chcieć, może to my mamy być sponsorami 500+, wyprawek do szkoły itd. - niestety chcąc niechcąc tak jest, bo tak samo, ba nawet jeszcze bardziej ponosimy tego konsekwencje; pomaga się wszystkim, którzy mają dzieci, zapominając o tych którzy cierpią z powodu niepłodności, a tak bardzo pragną być rodzicami własnych dzieci, odrzuca się takie osoby, traktuje inaczej, niejednokrotnie sama spotkałam się z różnymi haselkami -związanymi m. In. Z wygodnictwem, brakiem odpowiedzialności itd. Itp. Żadna osoba, która posiada swoje dziecko/dzieci i która nigdy, powtarzam nigdy nie miała problemu z niepłodności, nie zrozumie nas, nie zrozumie bólu i cierpienia, jaki my przeżywamy...

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Ku pokrzepieniu serc- " sposoby" na niedrożne jajowody

Płacz, smutek, żal... Gorzki smak porażki..

Dla tych, co by chcieli wiedzieć co u nas...