Ku pokrzepieniu serc- " sposoby" na niedrożne jajowody

Ten post dedykuję tym kobietom, tym paron, małżeństwom, które zmagają się z problemem niepłodności - a główną przyczyną są niedrożne jajowody.
Jeszcze jakieś przeszło 3 lata temu, kiedy dowiedziałam się, że moje jajowody są niedrożne- zawalił mi się cały świat- lekarze nie dawali mi żadnych szans na naturalne zajście w ciąże- cały czas powtarzali- tylko In Vitro, tylko In Vitro i nie ma się co łudzić na coś innego.
1 HSG, potem 2, 3- w tym trzecim coś drgnęło, bo wyszła tylko jednostronna niedrożność- był jakiś cień nadzieji, bo z jednym drożnym też udaje się zajść w ciąże, ale ciąży jak nie było, tak nie było; w międzyczasie zmieniłam już parokrotnie lekarza, który wysłał mnie na laparoskopię diagnostyczną ( a jeśli chodzi o wypłatę z ubezpieczenia PZU za pobyt w szpitalu, niestety PZU nie uznało tego- nawet w tym wypadku Rzecznik Finansowy niczego nie wskórał, gdyż PZU z uporem maniaka cały czas trzyma się tego, że mój pobyt w szpitalu był związany z leczeniem niepłodności, a niepłodność w OWU jest wyłączeniem- odpuściłam, bo to nie ma sensu- PZU robi ludzi w bambuko), która znów grubą kreską przekreśliła nasze biologiczne macierzyństwo.
Było bardzo wiele wylanych łez, momenty zwątpienia, załamania i ta ogromna bezradność, z którą nic nie dało się zrobić..
Na naszej niepłodnościowej drodze przeszłam przez wielu lekarzy, którzy zlecali szereg różnych badań- wyszła m.in. prolaktynemia, gdzie zbijałam ją bromergonem, przyjmowałam szereg leków hormonalnych i zastrzyków i w sumie na nic to wszystko się zdało, bo w sumie nie pomogło- straciłam dużo czasu i pieniędzy, nieco przytyłam, a efektów żadnych.
Zaczęłam dużo czytać w internecie o medycynie niekonwekcjonalnej i postanowiłam jeszcze tego spróbować; najpierw zaczęłam od okładów borowinowych- kupiłam plastry borowinowe

stosowałam je po zakończeniu @ do 21 dnia cyklu- plaster dawałam do miski i zalewałam ciepłą- nie gorącą wodą o tem. Ok.60 stopnii- trzymałam go tak przez 10 minut po czym odcinałam folię i umieszczałam plaster na podbrzuszu, na nim kładłam folię, na którą dawałam termofor i przykrywałam się kocami- tak leżałam przez 30 minut;  potem zaczęłam dodatkowo robić nasiadówki na początku ze soli iwonickiej, potem ze szlamu i ługu ciechocińskiego, były dni, gdzie chciałam tym wszystkim rzucić, gdyż zabierało mi to bardzo dużo czasu i przez to zaniedbywałam inne rzeczy/sprawy, ale w końcu wytrwałam do końca- 3 pełne cykle; wyczytałam też, że są zioła na niedrożne jajowody

- piłam 2 razy dziennie przez 3,5 miesiąca- non stop bez przerwy; były też zabiegi z akupunktury ( 1 wizyta na miesiąc), była ( w sumie chyba byłam na 3 sesjach) terapia dna miednicy, były ćwiczenia na mięśnie dna miednicy, były modlitwy do tych wszystkich świętych  od "poczęć" ( była Nowenna Pompejańska, modlitwy do św. Rity, św. Gerarda, do Matki Bożej- wszystkie oprócz pompejanki odmawiam do dzisiaj- codziennie) patrząc teraz na to wszystko, dużo tego było i tak na dobrą sprawę nie wiem co najbardziej mi pomogło; myślę, że jedno do drugiego dało taki efekt, jakim są drożne obydwa jajowody. Nie myślałam nawet, że podczas mojego 4 HSG w życiu wyjdzie drożność, a co dopiero obustronna.
Do niedawna biłam się z myślami, co dalej- jaką wybierzemy drogę do macierzyństwa- in vitro? adopcja? Szczerze mówiąc, to od początku, gdy dowiedziałam się, że jest problem, byłam skłonna do tego, aby zdecydować się na adopcję, mąż był raczej za in vitro, przyszedł w moim życiu taki etap, że też zaczęłam myśleć o in vitro- przyszło pragnienie posiadania własnego dziecka- szala co chwilę przechylała się to w jedną, to w drugą stronę- a przecież gdyby wynik HSG był inny musielibyśmy podjąć jakąś decyzję- decyzję, której baardzo się bałam....
Teraz czekamy z zapałem na nowy cykl; zażywamy witaminki, zakisiłam sobie buraki, by polepszyć moją krew; byłam ostatnio u mojego gina i przepisał mi clostilbegyt i duphaston i będę zażywać od nowego cyklu; pani z aku poradziła mi żeby robić sobie takie zabiegi z moksy


- zapalić cygara, umieścić w boxie i dać to na podbrzusze i pionie- wykonywać tylko do 21 dnia cyklu; pierwszy zabieg zrobiłam w domu, ale był to 1 i ostatni raz, gdyż potem wszystko strasznie śmierdziało dymem, kolejne zabiegi robiłam w garażu.o
Od wczoraj męczy mnie jakieś przeziębienie- zaczęło się od bólu gardła takiego tępego, a dzisiaj męczy mnie katar, ale wczoraj sobie zrobiłam moksoterapię na punkt, który działa na gardło, jadłam tabletki na gardło, gulgałam wodą z wodą utlenioną, piłam tarczyce bajkalską i sok z kiszonych buraków, jeszcze dzisiaj się kuruję naturalnymi metodami, bo jutro z mężem jedziemy na 3 dni na Jurę Krakowsko- Częstochowską- odpocząć, pozwiedzać, zrelaksować się, naładować akumulatory😉

Komentarze

  1. Hej, a czy lekarz potwierdził, że jajowody zostały udrożnione dzięki tym plastrom borowinowym? Pytam, bo mam zrosty w macicy i szukam kobiet, którym te plastry pomogły się od zrostów uwolnić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem Ci tak- lekarze na takie metody niekonwekcjonalne patrzą nieprzychylnym okiem, większość z nich uwaza, ze takie cos w żaden sposob nie moze pomoc, ale ja wierze, że to w głównej mierze zasługa borowin- dziewczyno, ja miałam obustronną niedrożność jajowodów- w listopadzie miałam robioną laparoskopię, ktora rowniez potwierdzila obustronna niedroznosc, po tym przez 3 cykle robilam m.in. oklady z borowin ( byly tez inne poczynania)- no i po 4 hsg wychodzi obustronna droznosc, czyli cos jest w tych plastrach- ja w to wierze i jestem namacalnym dowodem, bo mi to pomoglo; zobacz, ze w wielu sanatoriach dalej uzywa sie borowin do roznych zabiegow- tampony, okłady, kąpiele, wielu dziewczyna borowina pomogła zajść w ciaze; spróbuj kuracji z borowina, na pewno Ci nie zaszkodzi, a moze pomóc- rob sobie oklady po zakonczonej @ do 21 dnia cyklu- codziennie i nie poddawaj sie, nie zniechecaj; borowina zmiekcza zrosty; w moim przypadku- zrosty zostaly zmiekczone, a kontrast przy hsg po prostu je przepchal, przez co dostał się on do jajowodów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zwracam się z pytaniem do was dziewczyny, czy któraś przy piciu tych zioł miała słabe plamienie? Ja mam zrosty w jajowodach i wg. lekarzy zero szans na ciąże naturalną ale próbuje co się da��.

    Czy takie plamienie to jest normalne przy tych ziołach po piciu 1-2razy dziennie po 2 miesiącach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co pamiętam, to raczej nie miałam plamien. Spróbuj sobie robić okłady z borowiny, zaszkodzić Ci nie zaszkodzi, a może pomóc..

      Usuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Płacz, smutek, żal... Gorzki smak porażki..

Dla tych, co by chcieli wiedzieć co u nas...