Sanatoryjny czas dobiega końca...





Sanatoryjny czas powoli dobiega końca. Wydaje się, że niedawno przyjechałam, a już powoli trzeba się pakować-tak szybko to zleciało-zostało zaledwie 5 dni zabiegowych.
Rozmawiając z rodziną lub moimi znajomymi, słyszałam pytania-i jak Ci się tam podoba? Powiem  szczerze, że jest nieźle, może było by jeszcze lepiej, kiedy byłby ze mną mąż-wiadomo, ale już niedługo i mąż do mnie dotrze, także będziemy sobie razem spacerować i zwiedzać okoliczne miejscowości.
Jak już wcześniej pisałam, jest to mój pierwszy sanatoryjny wyjazd, więc można powiedzieć, że dla mnie wszystko tu było nowe i nieznane, ale szybko udało mi się wejść w rytm sanatoryjny.
Oczywiście o tamponach borowinowych mogłam jedynie pomarzyć, no ale na szczęście w zamian za to dostałam i to codziennie oprócz niedziel- kąpiele borowinowe i oprócz weekendów - zawijania borowinowe; byłam raz na kąpieli igliwiowej- jest ona dodatkowo płatna, bo nie jest refundowana przez NFZ, ale mój lekarz prowadzący mnie tutaj powiedział że w moim przypadku warto by było ja wykupić, bo m. In. Działa na układ współczulny i bardzo dobrze relaksuje i rozluźnia. Na razie na kilka dni mam przerwę w tych zabiegach, gdyż dostałam okres i muszę te kilka dni przeczekać,ale od poniedziałku znowu ruszam pełną parą. Na te kilka dni zostało mi wzięte kilka zabiegów: basen, kąpiel borowinowa i zawijania borowinowe, ale "zyskałam" - dostałam za to laser na odcinek szyjny kręgosłupa, lampę sollux na grzbiet i wirówkę na kończyny górne...
Jeśli chodzi o jedzenie sanatoryjne, to nie można narzekać - jak dla mnie posiłki bardzo smaczne, obiady, jak domowe i porcje wystarczające dla mnie, dla panów może być troszkę mało, ale zawsze chleba jest pod dostatkiem, no i kobiety jeszcze dzielą się z panami swoją porcją. Do południa robione są zabiegi, więc czas szybko do obiadu leci, a po obiedzie chodzi się na spacerki i korzysta z tutejszego mikroklimatu i czystego powietrza. Generalnie ludzie z mojego turnusu są bardzo przyjaźni, zawsze chętnie porozmawiają, popytają co słychać, powiedzą gdzie można sobie pospacerować, co pozwiedzać itd. Z tego co wiem, jestem tutaj najmłodszą kuracjuszką, są oczywiście rodziny z małymi dziećmi, ale oni są na pobycie prywatnym.
Jeśli chodzi o pogodę, to jest ona różna- mieszkańcy mówią, że takiej zimy, jak w tym roku, to oni nie pamiętają, bo w zimie jest tu 1,5 m śniegu i średnio - 10 stopniu, a dzisiaj mamy tylko kilka cm śniegu (nasypało kilka dni temu) i jakoś - 1,czy - 2 stopnie.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ku pokrzepieniu serc- " sposoby" na niedrożne jajowody

Płacz, smutek, żal... Gorzki smak porażki..

Dla tych, co by chcieli wiedzieć co u nas...