Weryfikacja planów?!




Zmiana pracy zawieszona, choć nie jest mi to bardzo na rękę,ale z drugiej strony chyba konieczne...

    Byliśmy w 1 dzień świąt na wspólnym świętowaniu, a tam 2 dzieci-w tym moja chrześniaczka, która jest moim oczkiem w głowie, bawiłam się i wygłupiałam z maluchami (kocham te zabawy), a najbardziej serce mi ścisnelo, kiedy maly wcisnal mi się mimochodem na kolana i szepnął do ucha- ciociu, pobawisz się ze mną albo ten moment, gdy razem z mężem usypialismy małą a ta chwyciła się malutkim rączkami mojej szyji i mocno mnie przytuliła-w takich momentach człowiek się rozpływa; podobno teściowa mojego brata (w sumie któryś już raz) powiedziała, że ja miałam być przedszkolanką, bo mam świetny kontakt z dziećmi....
Padło też pytanie co z moją zmianą pracy Powiedziałam, że na razie kwestia ta jest zawieszona, że chce wykorzystać zaległy urlop i pozamykac pewne sprawy- nie chce się tłumaczyć z tego, że chcemy "przycisnac" i "pomóc" sobie w staraniach--jeśli tak to mogę nazwać; w pracy też niektóre osoby bardzo męczyły mnie pytaniami kiedy się zwalniam, czy już coś mam na oku itd., ale ja na prawdę nie chce się tłumaczyć z naszych " staraniowo-wspomaganych" zamiarów-a jak to mąż powiedział-wstrzymaj się na razie i ja Tez w sumie doszlam do takich wniosków, gdyż jeśli będę potrzebować wolne, to w nowej firmie mógłby być problem... Szczerze, to bardzo bym chciała pracować już gdzieś indziej, mam już dosyć takiej pracy, ale muszę jakoś przetrwać..
Byłam ostatnio na pierwszej wizycie, dostarczylismy nasza dokumentację medyczną, lekarz podobno ją przejrzał, ale zdecydowaliśmy z mężem zmienić lekarza- jak już kiedyś pisałam, jakoś nie mam "zaufania" do tego lekarza- wybraliśmy go w sumie tylko i wyłącznie z tego powodu,że po 1 jest blisko, a po 2 zajmuje się leczeniem niepłodności; może jestem do niego uprzedzona, a może faktycznie ma w sobie coś co mi "nie odpowiada" ( napisałam do niego ostatnio smsa, bo podobno można się z nim kontaktować i zapytałam,czy przejrzał naszą teczkę, a on mi odpisał: TAK!!! - nie wiem po co te wykrzykniki, dzisiaj pisałam do niego żeby zostawił w rejestracji tę teczkę żebym sobie mogła ją odebraç i znów odpowiedz z wykrzyknikami; mój mąż powiedział, że chyba lepiej będzie jak za wczasu zmienimy lekarza,bo ja się będę niepotrzebnie denerwować- co jest niewskazane, a jeszcze się okaże,że i tak nam nie pomoże, a kasę będzie ciągnął. Mąż dostał namiary na lekarza ( w sumie też niedaleko nas), który pomógł zajść w ciążę jego znajomym- podobno też bardzo długo starali się o dziecko i niby wszystko było w porządku,a w ciążę kobieta nie zachodziła, dzisiaj podobno oczekują na narodziny drugiego dziecka i bardzo polecali właśnie tego pana dr,który im pomógł- wiem,że to absolutnie nie działa tak że skoro im pomógł,to nam też się uda,ale spróbować zawsze warto... Także w najbliższym czasie jadę odzyskać naszą teczkę,a później będę się umawiać na wizytę do "nowego' Pana dr., A praca? Niestety musi na razie poczekać na swoją kolej... Są sprawy ważne i ważniejsze....

Komentarze

  1. Pewnie że zmień, stres związany z lekarzem, nie jest Wam potrzebny.
    A co do pracy, to chyba faktycznie lepiej się wstrzymać jeszcze chwilę i zobaczyć, jak się wszystko ułoży. Bo czasem lepszy stary wróg niż nowy.
    Trzymam kciuki 😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie; jesteśmy już umówieni do innego lekarza- zobaczymy co nam powie. Odebrałam ostatnio tą naszą teczkę i się trochę przeraziłam,bo na kartce znajdującej się w środku, Pan dr napisał m.in.- in vitro- jest tam jeszcze kilka innych pozycji i nawet jedna z kilkoma wykrzyknikami, ale niestety większości tych bazgrołów nie mogę odczytać; mąż mówi, że mam się tym zbytnio nie przejmować, skoro idziemy do innego lekarza...
      Co do pracy, to tak to trzeba będzie zrobić,może akurat w tym czasie coś się zmieni( na lepsze)- jakieś zmiany w firmie mają byč,ale co z tego wyjdzie,to nigdy nie wiadomo; może akurat będzie: " nie ma tego złego,co by na dobre nie wyszło", nigdy nie wiadomo...
      Buziaki i dzieki za wsparcie:0)

      Usuń
    2. Mąż ma rację, poczekaj na opinię tego nowego lekarza 😊
      Ja też niby miałam nie wracać do starej pracy. Ale doszłam właśnie do wniosku, że lepiej wrócić tam gdzie wszystko znasz niż pakować się w nowe, szczególnie kiedy są inne ważne rzeczy do ogarnięcia, u nas np. opieka nad dzieckiem. Więc czasem lepiej poczekać z takimi decyzjami.
      Nie ma za co dziękować, wciąż jestem i czytam, tylko czasu mi brak, żeby coś napisać... Buziaki 😘

      Usuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Ku pokrzepieniu serc- " sposoby" na niedrożne jajowody

Płacz, smutek, żal... Gorzki smak porażki..

Dla tych, co by chcieli wiedzieć co u nas...