"Houston mamy problem...."

Czuje się,jak te misie....

Oj mamy mamy i to poważny, ale na szczęście nie jest to nic, co było by złą wiadomością w tematyce starań... Choć może i to w pewnym sensie jest winowajca...
Od jakiegoś czasu zauważyłam, że moje ciało się nieco rozszerzyło- nawet za bardzo- stając na wadze zauważam 2 kg na plusie i wiecie co? Zaczynam się martwić, bo cała ta sytuacja mnie dobija. Ubrania stają się ciasne; niedawno chciałam założyć spodenki na rower, które w zeszłym roku idealnie pasowały, teraz niestety ledwo co się dopinam, no jakaś masakra... Przytyłam w biodrach, ale najbardziej widoczne "przytycie" jest w okolicach brzucha i piersi; jakiś czas temu myślałam, że po prostu mam tak przed okresem, że zbiera mi się woda w organiźmie itd., ale @ przyszła a ciało się nie zmniejszyło... Nawet moja mama jakiś czas temu zapytala mnie: " ni ma Ci co?" I zaczęła się śmiać; tłumacze, że po prostu mam taki duży bebech, ale najlepsze jest to, że nie wiem z czego tak ostatnio przytyłam. Możecie mi wierzyć albo i nie, ktoś powie- nic się z niczego nie bierze, ale ja na prawdę nie wiem dlaczego tak się stało- staram się zdrowo odżywiać- nie jem, ani nie piję żadnych świństw- coca coli, fanty, sprite itp. Nie piłam już chyba z 2 lata, a piję tylko wodę mineralna - butelka dziennie, do tego niesłodzona zielona bądź czerwona herbata ( cukru nie używałam już chyba z 3 czy 4 lata), słodyczy nie jem nie wiadomo ile- od czasu do czasu pozwolę sobie na jednego cukierka, loda czy w pracy na wafelka, ale nie jem słodyczy codziennie- zamieniłam je na orzechy nerkowca, laskowe, daktyle itp. i staram się jeść zdecydowanie więcej owoców i warzyw, a co jeszcze dziwne, ja od przeszło roku ćwiczę na orbitreku po 40 minut, zamiennie jeżdże na rowerze - i to bardzo często do pracy, jeździmy na różne wycieczki i chodzimy po górach, to ja już nie wiem; wiem jedno, że z "nadbagażem" strasznie źle się czuję- przeszkadza mi to i muszę coś z tym zrobić, bo za chwilę będę musiała wymienić wszystkie ciuchy w mojej szafie... Zastanawiam się nad tym, w sumie mąż tak mi to " uzmysłowił", że to może być efekt przyjmowania leków ( clostilbegyt i/lub duphaston), może to też ma jakiś wpływ, bo w sumie przyjmuje je już jak się nie myle 3 czy 4 cykl- w końcu są to leki hormonalne, ale ja nie chcę tyć...

Co do tematu stricte naszej niepłodności, to poprzedni cykl spisany na straty- nic z niego nie wyszło, pojawiła się @, co z tego, że pęcherzyki urosły, pękły, jak ewidentnie nie umie dojść do zapłodnienia... Mąż pije różne specyfiki na poprawę nasienia i co bardzo mnie zaskoczyło ( pozytywnie)- robi mokse- jak byłam ostatnio na aku, to gadałam z babka na temat wyników badań męża i pow.,że mąż bierze suplementy, specyfiki, no i babka powiedziała, że czasem jest tak, że same suplementy nie pomogą i tutaj zagadałam o mokse i powiedziała, że moksa bardzo dobrze sprawdza się u mężczyzn, którzy mają małą ruchliwość plemników, pow. Też, że gdyby chodziło o mała ilość,to moksa by w tym nie pomogła, ale jeśli chodzi o ruchliwość,to może ona wiele zdziałac- opowiedziałam o tym mężowi, a on niestety do takich spraw podchodzi baardzo sceptycznie- po prostu nie wierzy w takie działanie (co dziwne, kiedyś sam mówił, że medycyna chińska jest bardzo zaskakująca i wiele można nią zdziałać) mówię mu, że ja też się poświęcam i przez ok. 20 dni robie zabiegi z moksy, bo czemu nie sprobowac tym bardziej, że na ostatniej aku pani sama stwierdziła, że moje nerki są w lepszym stanie niż były ( a robiłam mokse 15 minut na brzuch i 5 minut na plecy) i wiecie co odnośnie męża? Zaskoczył mnie i codziennie chodzi na dwór na mokse- ja wiem, że robi to tylko i wyłącznie dla mnie- nawet mi to ostatnio powiedział, ale cieszę się z tego, że w ogóle to robi; powiedziałam mu, że teraz niech przez jakiś czas to robi, a za jakiś czas niech zrobi ponownie badanie i zobaczymy czy coś to dało....


Komentarze

  1. Faktycznie leki mogą mieć wpływ na Twoją masę ciała. Zrozumiałe jest, że nie chcesz tyć, no, ale wiesz po co to robisz, więc zrzucać będziesz potem, jak się uda.
    Fajnie, że mąż robi coś dla Ciebie, tzn. że Cię kocha, szanuje i że też pragnie dziecka. 😊
    W końcu się uda, na pewno 😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak sobie to próbuję tłumaczyć, że to wszystko dla dobra naszego przyszłego dziecka- a może raczej po, to by ono w końcu się pojawiło ;0)
      Gorzej jeśli się okaże że dziecka nie będzie, a ja spuchnę jeszcze bardziej ( aż strach pomyśleć.. )
      Co do męża i moksy, to widze, da się to odczuć, że nie chce mu się tego robić, często narzeka, że znów tam musi iść, wczoraj nie wiem jakim cudem wypalił sobie w spodenkach i majtkach dziurę ( a się z tego śmiałam), tłumacze mu, że ja też robię moksę i to o wiele dłużej, bo już chyba od 3 miesięcy i po niecałe 20 dni, a on robi ją chyba 6 albo 7 dzień, ale tłumaczę, że to wszystko ma służyć jednemu celowi, że warto, że jak nie spróbujemy,to się nie dowiemy, czy to działa, czy nie, mówię mu, że byłam wytrwała w okładach borowinowych ( w które też na początku nie wierzył) i to sprawiło, że usłyszałam w końcu, że mam drożne jajowody... Zobaczymy, jeśli rzeczywiście problem leży w ruchliwości, moksa jest w stanie zaradzić temu, ja wierze w moc akupunktury:0)

      Usuń
    2. Wiara podobno góry przenosi, więc takiej siły Wam życzę 😊

      Usuń
    3. Dziękuje Sesi; ja tam wierze w wiele takich rzeczy, ale mój mąż to niestety zawsze tak niedowierza i uważa takie rzeczy za jakieś "czary mary", ale może moja wiara wystarczy za nas dwóch hahaha

      Usuń
  2. 2kg to naprawdę niewiele. Łatwo zrzucić, najlepiej nie z pomocą diety tylko ruchu. Chodź(cie) na spacery, zorganizujcie wyprawę rowerową itp i zobaczysz, że od razu schudniesz. Ja od zawsze chudnę, przybieram na wadze te plus minus ileś kg, dlatego trzymam niektóre ciuchy wierząc, że się w nie zmieszczę ;) (oczywiście niektóre leżą odłogiem od paru lat, żeby nie było) Odkąd urodziła się druga córka znów mam te ciut za dużo, bo po prostu mniej się ruszam. Mam nadzieję, że uda mi się zrzucić, choć te lody są takie dobre, a na dworze tak gorąco... eh. Ale na poważnie to wiem jak się czujesz, bo tu nie wychodzi, tam nie wychodzi i jeszcze człowiek z wyglądu niezadowolony.
    Kiedyś oglądałam stare zdjęcia i okazało się, że byłam na diecie wtedy, gdy urodziła się nasza córka (oczywiście jeszcze wtedy nie wiedziałam o tym fakcie) a potem ona mnie "odchudziła" skuteczniej, bo nie dojadałam, byłam zajęta pieką nad nią, więc dieta nie była potrzebna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci Izzy tak, że czasem jest tak, że tyje się 3-5 kg, ale po danej osobie aż tak bardzo tego nie widać, a u mnie wystarczy trochę i już wszystko jest widoczne- brzuch to mnie dosłownie przeraża... te bluzki/ koszulki, które jeszcze do niedawna były luźne,teraz opadają na mój duży- za duży brzuch...
      Ćwicze na orbitreku ( 40 minut dziennie)- jak z niego schodzę to jestem cała spocona, jeżdże na rowerze, na spacery też chodzimy w miarę naszych możliwości, po górach też łazimy- tego ruchu trochę mam; a u mnie ze zrzuceniem wagi nie jest tak prostu, bo to trochę trwa- kiedyś udało mo się też schudnąć, ale dosyć wiele mnie to kosztowało wysiłku- i tak do niedawna moja waga nie przekraczała 50 kg, teraz niestety ta bariera została przekroczona... Co do lodów,to masz rację, nic tak nie chłodzi w upalny dzień, choć nie spożywam ich nie wiadomo ile- okazjonalnie, od czasu do czasu.
      No właśnie, tak to jest przy dzieciach, tego ruchu nie brakuje...

      Usuń
    2. Mój mąż zawsze był szczupły, ale ostatnio pojawił się u niego brzuszek. Jest on widoczny oczywiście tylko jak nie ma na sobie koszulki, więc wszyscy mówią co on chce, przecież nie jest gruby. Ale on ma tak samo jak Ty, nikt nie mówi, że to otyłość, tyle, że jak ktoś nie ma tłuszczyku a tu nagle 2kg więcej i opięta bluzka to może wkurzać. Na pewno szybko zrzucisz nadmiar :*

      Usuń
    3. Dokładnie tak jest, jak piszesz... Moja mama najpierw mi pow.: " Ni Ma Ci co? Bo ten brzuch mosz....", a potem, jak widziała, że się tym bardzo przejęłam, stwierdziła, że żartowała i że co ja chcę od mojej figury i że niejedna by mi pozazdrościła... Hehe to, co ludzie gadają, to w sumie nie do końca mnie interesuje, ale ja widzę sama po sobie, że taki "nadbagaż" bardzo mi przeszkadza i po prostu źle się z nim czuję, dlatego też zaraz zabieram się za ćwiczenia- te, które wykonywałam kiedyś...
      Dzięki Izzy ;*)) buziaki

      Usuń
  3. Mnie też "rozpychało" przy przyjmowaniu leków hormonalnych, brałam je non stop jakieś 5-6 cykli zanim zeszłam w ciążę i z miesiąca na miesiąc czułam się coraz bardziej opuchnięta, na wadze tego nie było za bardzo widać, ale ja czułam to po sobie. To była zima, a teraz jest lato i to bardzo bardzo gorące, więc najprawdopodobniej to jest właśnie przyczyna tego, że tak się czujesz. Wszystko będzie dobrze kochana, zobaczysz że zabiegi męża też przyniosą skutek i efekt Waszych starań będzie widoczny i odczuwalny już niebawem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak mam- dosłownie czuję się jakbym "puchła" i u mnie to widać na wadze... Może tak być, jak mówisz, że ma na to wpływ pogoda, choć należe do osób, które lubią ciepło, to Ci powiem, że niedawno miałam kilka akcji, że normalnie kręciło mi się w głowie i myślałam, że zemdleje- 2 tego typu sytuacje miałam, jak jechałam autem, ale pootwierałam szyby, zrobiłam przeciąg, głęboko oddychałam i mi przeszło- nigdy nie miałam tego typu zdarzeń, ale faktycznie i pogoda i leki robią swoje...
      Co do męża, to niestety, jak to z nim bywa- zrobił te 5 czy 6 zabiegów z moksy i na tym się skończyło, od dzisiaj ja zaczynam kolejny cykl z moksą...
      Dzięki za wsparcie, za wiarę, za kciuki... Oby było tak, jak mówisz... Buziaki

      Usuń
    2. Trzymam kciuki, buziaki dla Was :*

      Usuń
    3. Dzięki kochaniutka:* :* :*

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Bańka mydlana....

Dobre strony niepłodności...

Za dużo wszystkiego w krótkim czasie..