Czekam na jakieś zmiany...


Od kilku dni zbieram się za napisanie posta i jak zwykle- nie mam czasu... Nie wyrabiam się, na nic nie mam czasu- no w sumie, to znowu nie aż takie nic, bo codziennie ćwiczę na orbitreku po 40 minut, mobikizuje się z angielskim ( chociaz dochodze do wniosku, że ja nie mam do tego drygu- choc mature z anglika zdalamna ładnym poziomie), codziennie rano mam do ogarnięcia nasz ptasi zwierzyniec skladajacy się z 6 ptaków- wymiana wody, dosypanie pokarmu, podanie im owoców/ warzyw... Wszytko robię ostatnio w biegu, nawet nie mam czasu żeby siaść i tak po prostu w ciagu dnia odpocząć; od kilku dni znów ma tak, że jak przychodzi godz. 23, to mnie zwala z nóg i obojętnie czy w nocy spałam 8, czy niecałe 7 godzin, przyjdzie ta pora i ja lece z nóg i muszę iść szybko do łóżka, zasypiam w przeciągu kilku sekund i do rana śpię, jak zabita, nawet nie słyszę kiedy rano mężowi dzwoni budzik, tyle dobrze, że rano słyszę swój budzik, bo inaczej zspałabym do pracy hehehehe
 Zauważyłam ostatnio, że nawet, jak mąż podejdzie do mnie żeby się przytulić, czy żeby mnie pocałować, to ja wypalam z takim tekstem, że ma mnie zostawić, bo nie mam czasu, dopiero póżniej człowiek się na tym łapie i sam do siebie mówi- ale kiedy będzie na to czas, skoro wiecznie coś jest do zrobienia, wiecznie żyjemy w biegu, kiedy będzie ten czas na miłość, czułości, skoro tak świadomie/ nieświadomie odtrącam mojego męża; nawet przez ostatni czas zrezygnowaliśmy ze starań, a to dlatego, że w przyszłym tygodniu- na początku idę do szpitala na kolejne ( 4 w moim życiu) HSG- wyniki biocenozy wyszły w porządku ( choć bardzo się ich bałam, bo jak robiłam to badanie przed laparoskopią, to mimo, że nie miałam żadnych, ale to żadnych objawów, coś wyszło nie tak i musiałam mieć przesunięty termin laparo), ale teraz jest dobrze, dlatego mąż powiedział, że do czasu tego badania i kilka dni po się wstrzymiemy- lepiej dmuchać na zimne... Tak się fajnie ułożyło, że przez 3 dni mam wtedy wolne i nie muszę specjalnie brać wolnego, ostatnio też mi się dosyć tak poszczęściło, bo pan gin przyjmuje m.in. w piątki i wtedy też miałam do odbioru wynik z biocenozy, ale byłam cały dzień w pracy i udało mi się ( do końca w to nie wierze hehe) załatwić wyjście prywatne z pracy- mało tego, miałam takie szczęście, że u lekarza, jak zawsze było full ludzi,tak teraz jak weszłam jedna pani była na korytarzu, a matka z córką w gabinecie ( przed bałam się, że jak będzie dużo ludzi, to te babki nie wpuszczą mnie bez kolejki, bo ostatnio chciałam tylko datę na skierowaniu,to myślałam, że mnie tam pobiją)- ale udało się na szczęście wszystko pozałatwiać.. strach jest i przed bólem, a wiem, że będzie potworny ( bo jak ostatnio miałam robione hsg, to myślałam, że z tego bólu tam zjadę, a przecież mam niedrożne jajowody- co wyszło na laparo) i przed ostateczną diagnozą, ale przecież bardzo mi zależy na tym badaniu, więc tyle jeszcze muszę znieść...
Mieliśmy w maju jechać na wesele do mojej kuzynki, ale ostatecznie zrezygnowaliśmy- chcieliśmy bardzo tam pojechać, ale niestety nie da się przewidzieć pewnych rzeczy, dlatego wolałam się określić i powiedzieć, że nie damy rady; jeśli w hsg wyszła by drożność, to czeka mnie operacja i chciałabym ją mieć, jak najszybciej....   Postanowiłam, jak to, ja i moje "spontaniczne" pomysły, że kilka dni przed hsg będę sobie robić okłady z borowiny- zakupiłam 5 szt i tak od wczoraj działam ( łudze się, że na "świeżo" zmiękczą mi zrosty hahah zobaczymy, bo przecież po laparoskopii robiłam sobie kilka serii z okładami borowinowymi- miesiąc w miesiąc przez 3 cykle, więc siłą rzeczy powinno coś to dać.
Jesli chodzi o moją pracę, to nienajlepiej się dzieje- w krotkim okresie czasu zwolniły się już 3 osoby- a to głównie za sprawą niskich zarobków ( minimalna krajowa)- pracy i obowiązków nam dokładają, a niestety na wypłacie tego nie widać- wydłużają godziny pracy w święta ( 2 dzień świąt wielkanocnych, 1 i 3 maj, nawet w Boże Ciało mamy iść do roboty i siedzieć przeszło 7 godzin)- chore to jest, do tego za niedługo będziemy pracować po 12 godzin- fakt faktem,że np. robimy 2 dni po 12 godz., A potem 2 dni wolne, ale kiedy mam cały weekend spędzić w pracy po 12 godzin, to nie mam praktycznie możliwości żeby iść na mszę niedzielną- firma niestety nie bierze tego pod uwagę, firma w ogóle nie bierze wielu rzeczy pod uwagę, dlatego coraz bardziej mnie wkurza i rozglądam się za inną- lepszą robotą- lepiej płatną i taką gdzie robi się tylko od poniedziałku do piątku, ewentualnie w jakieś soboty, ale żeby niedziele i święta były wolne; jeśli firma zacznie bardziej " gwiazdorzyć", zwolnie się nawet gdybym nie miała nic poszykowanego, bo nie będę tracić i zdrowia i nerwów dla firmy, która nie szanuje i nie docenia swoich pracowników.
Ten tydzień mam ciężki, bo pracuje przez 6 dni po 10 godzin, sama się na takie coś zgodziłam, ale dziewczyny potrzebowały wolne i im obiecałam, że za nie przyjdę- także trzeba zacisnąć zęby i siedzieć cicho...
Zobaczymy, jak to wszystko się ułoży..

Komentarze

  1. Powodzenia na hsg😘 oby było jak najmniej bolesne a jajowody drożne.
    Co do pracy to nie dziwię się, że jesteś zmęczona, szczególnie teraz gdy musisz tyle pracować, ale tak już jest gdy pracuje się w grupie, czasami trzeba komuś pomóc, bo potem samemu się będzie potrzebować wolne. A w prywatnych firmach to już tak jest, że nie możesz sobie z dnia na dzień wziąć wolnego, bo musisz się najpierw z kimś zamienić albo wziąć pracę do domu 😡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Chciałabym żeby ból był, jak najmniejszy, ale już tyle razy przez to przechodziłam i ostatnie razy były bardzo bolesne- szczególnie, gdy kontrast przechodził do jamy brzusznej, ale trudno, trzeba zacisnąć zęby i iść, to wszystko przecież dla dobra naszego przyszłego dziecka ( jeśli Bozia na to pozwoli).
      Co do pracy, to jest dokładnie tak, jak piszesz- jak ktoś wezmie wezmie wolne, to ktoś inny musi za tą osobę przyjść, a że na naszym rejonie się pozwalniały osoby, to brakuje ludzi do roboty, a zanim nowych przyjmą, zanim ich wyszkolą, to troche czasu minie.. ale jeszcze tylko dzisiaj i jutro i potem 3 dni wolnego..
      Marysiu dziękuję za wsparcie:0)

      Usuń
  2. Trzymam kochana mocno kciuki za HSG, bardzo wierzę, że przyniesie oczekiwane efekty 😗 To miło, że mąż tak po prostu daje buziaczki i przytula, mój też tak robi i ja bardzo to uwielbiam, bo nawet jak jest jakiś słabszy dzień albo gorszy humor to taki miły gest zawsze poprawia nastrój 🙂 W pracy powinnaś unikać stresów (wiem, że to raczej nierealne) i sama pewnie doskonale wiesz, że to nie pomaga w całej sytuacji, więc jeśli masz być tak wyzyskiwana, przemęczona i ciągle zestresowana to ja popieram tą decyzję o zmianie na lepsze 😗 Pamiętaj, że zdrowie (zarówno fizyczne jak i psychiczne) jest NAJWAŻNIEJSZE 😙😙😙

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za kciuki, każde wsparcie jest na wagę złota 0:)szczególnie w tym czasie, gdy już powoli zaczynam o tym myśleć...
      Co do pracy, to masz całkowitą rację- wiem, że moja praca nie jest jakoś ciężka- nie narobię się- w sensie, że nie muszę dzwigać ciężkich rzeczy, siedzę sobie za biureczkiem, ale wkurza mnie to, że pracodawca nie dba o pracownika, że dokłada więcej roboty, wydłuża nasze godziny pracy a wypłata stoi w miejscu, najbardziej boli to,że chodzę za kogoś- nie ma mnie całymi dniami w domu, a wypłaty mam poniżej 1900zł, to chore, dlatego ta cała sytuacja stała się takim napędem do tego, że myśle o zmianie pracy- mam już kilka namiarów- nawet kilku klientów mi pomaga- moje postanowienie- jeśli nic w obecnej firmie się nie zmieni- zwalniam się i zrobię to jeszcze w tym roku��

      Usuń
  3. Ja jestem świeżo po HSG i muszę Ci powiedzieć, że poza jednym momentem- czyli zakładaniem wziernika i tego ustrojstwa na szyjkę, które ją rozszerza- praktycznie nic nie czułam. Faktem jest, że miałam podane znieczulenie- bo w mojej klinice tak je robią czyli w znieczuleniu ale byłam świadoma i nie spałam...tylko tyle, że nie bolało. A cały zabieg trwał może z 10 minut. Poproś o lekarza o znieczulenie, po co masz się męczyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki za radę:0)
      Ja przechodziłam już przez 3 HSG i po ostatnim powiedziałam sobie, że nigdy więcej ( teraz po raz kolejny się przekonuję, że - nigdy nie mów nigdy), bo znów idę na to badanie- ale jak trzeba iść, to trzeba; troche trochę przerażają mnie te kulociągi, które mam mieć założone i robienie badania bardzo szczelnie, ale jakoś muszę to przetrzymać, a o znieczulenie poproszę...

      Usuń
  4. Ja też polecam znieczulenie. Niektórzy się go boją, ale według mnie to konieczne, by potem nie mieć traumy :( Kiedy ja miałam robione HSG to faktycznie po paru minutach było po wszystkim.

    Języka może nauczyć się każdy, choć przyznaję, że nie każdemu przychodzi to łatwo. Tu akurat wiem co mówię z racji zawodu ;) Najlepiej nie oglądać się na innych, tylko znaleźć dla siebie najlepszą metodę. Pracą i wytrwałością można nadrobić nawet większy talent do języków. Orbitrek, w ogóle siłownia i ang to super połączenie, sama go polecam :))

    Nie bój się zmian, szukaj nowej pracy, jestem pewna, że znajdziesz takie miejsce, gdzie szanuje się ten balans :praca-rodzina. Może nie od razu taką pracę się znajduje, ale warto do tego dążyć. To tym bardziej ważne na przyszłość jak już uda Wam się spełnić marzenie o dziecku :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mówicie o znieczuleniu takim miejscowym,nie? A to się prosi już jak się leży na tym stole do rtg, czy trzeba wcześniej np. pielęgniarce o tym powiedzieć?
      Ja sie tam znieczulenia nie boję - wole jedno ukłucie i mieć spokój, niż czuć w brzuchu ten rozrywający ból - ale nie wiem, czy w ogole bedzie taka możliwość, bo moj lekarz mówił, że w ostateczności przy dużym bólu podadzą mi morfinę, więc boję się, że mogą mi nie dać znieczulenia, chyba, że jest tak,że jak poproszę o to, to muszą mi go podać....
      Tego co wiem,to inaczej jest jak jajowody są drożne, a inaczej jak są niedrożne- przy tym pierwszym wszystko idzie sprawnie, szybko i w miarę bezboleśnie, przy drugim- wiadomo.
      Co so angielskiego, to mam dużą motywację- mam wykupiony kurs on- line i codziennie muszę przerobić min. 5 tematów i do tego powtórki- także mobilizacja jest duża; jeśli chodzi o orbitrek, to też się tego trzymam- choć od kilku dni musiałam zmniejszyć czas ćwiczeń na 30 minut żeby starczyło mi czasu na "zabieg" borowinowy, na który trzeba poświęcić ok. 30 minut.
      Co do pracy, to o zmianie myśle bardzo intensywnie, bo to co zaczyna się wyprawiać w tej firmie,to już przechodzi ludzkie pojęcie- wyzysk człowieka i tyle; dzisiaj zadzwonili mi z jednego zakładu pracy, do którego wysłałam cv, zadali kilka pytań odnośnie mojej przyszłej pracy, zapytali o wymagania finansowe i pow.,ze odezwą się w późniejszym czasie; mi najbardziej podobałaby się praca biurowa- uwielbiam siedzieć w papierach- kocham taką robotę, dlatego w obecnej firmie całą papierkową robotę wykonuję ja. Zobaczymy co czas pokaże, co jutro wyjdzie w badaniu, poniekąd od tego też wiele zależy, bo wrazie "wu" będziemy musieli podjąć konkretną decyzję, ale trzeba poczekać do jutra....
      Izzy dziękuję za wsparcie, przesyłam gorące uściski...

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Za dużo wszystkiego w krótkim czasie..

Jak trudno jest podjąć właściwą decyzję.. .

Ostatni lekarz na mojej niepłodnościowej drodze- ostatnia deska ratunku