Jak było kiedyś, a jak jest teraz...



Nie ulega wątpliwości, że jest dużo lepiej niż było kiedyś- żeby było jasne- na razie nie został osiągnięty nasz najważniejszy cel, ale wydaje mi się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku...
Ale od początku...
14 d.c. byłam na Usg- musiałam iść po receptę,bo skończyło mi się Cło, więc przy okazji poprosiłam pana dr żeby sprawdził, jak sytuacja wygląda; na początku badania pan dr się zmartwił i powiedział: " Agatko, ja tu nic nie widzę", długo szukał pęcherzyków i nagle poprosił mnie bym dała pod pośladki pięści ( mam dosyć duże tyłozgięcie macicy), no i wtedy ukazał się piękny pecherzyk dominujący (25,5mm) i kilka mniejszych; pan dr powiedział, że lada moment będzie owulacja i żeby trochę podziałać, tak też zrobiliśmy. Przy okazji zdobylam od pana dr namiary na panią dr, która zajmuje się spermiogramami i jest w tym fachu bardzo dobra, dlatego też od razu kazałam mężowi do niej dzwonić i się umawiać na badanie- jest umówiony- pani od razu zaznaczyła, że musi być conajmniej 5 dni abstynencji żeby wyniki  były wiarygodne- a jako, że ja jestem w 2 fazie cyklu, dobrze się złożyło...
Wczoraj się wkurzyłam na męża, bo w niedzielę ma iśc zrobić badanie, a on częściej sięga po piwo, "sznupie", czyli wciąga tabakę- jak mnie to wkurza, często mam wrażenie, że jemu w ogóle nie zalezy na dziecku, ja się mam poświęcać, ale on przecież nie może sobie piwa odmówić,a tabaki nie rzuci,bo nie potrafi- te jego głupie tłumaczenia- i teksty, a alkoholicy piją i jakoś mają swoje dzieci, to mnie doprowadziło do szału, często mam wrażenie, że ja walczę sama, że tylko ja mogę się poswiecac, bo mój mąż nie potrafi- to bardzo boli, szlag mnie trafia, ale co zrobić, bardzo często jest, " jak grochem o ścianę"- cieszę się, że to ja jestem w tym związku kobieta, bo on ze swoim słomianym zapałem i z " nie chce mi się" nie wykonałby ani połowy tych wszystkich czynności związanych ze staraniami co ja wykonuje i szkoda, że on tego nie docenia, ale cóż.. 
Byłam ostatnio na akupunkturze , pani była pod wrażeniem i powiedziała, że jeśli chodzi o nerki,to jest znaczna poprawa- jest dużo lepiej niż było, jedyne co źle zrobilam, to to że zaszczepiłam się na grypę, a pani z Aku aż się skrzywiła i powiedziała, że te szczepionki zawierają rtęć, która jest szkodliwa dla organizmu i ponadto osłabia organizm, czego w moim przypadku nie chcemy, ale cóż " mleko się rozlalo" i nie da się już tego cofnac; pokonałam jej także wyniki badań, które robiłam kilka dni wcześniej i oprócz niskich płytek- 92 tyś., Reszta wyników w normie: TSH-1,525, prolaktyna 19,7 a przecież kilka lat temu miałam raz przeszło 26 i raz przeszło 40, potem brałam bromergon chyba przez rok czasu i potem pani endokrynolog kazała odstawić i od tamtej pory już nie zażywałam, Wit D3 25 OH - 47,86- poprzednie wyniki były nieco niższe, pani dr powiedziała, że nie ma się do czego przyczepić... Tym razem podczas sesji miałam nakłuwanych wiele punktów, a najwięcej  w okolicy krzyżowej ( chyba z 8), pani wytłumaczyła mi, że że skoro mamy znaczną poprawę w nerkach, to można wziąć z nich trochę "energii" i przesłać w inne miejsca, w których jest teraz bardziej potrzebna- nakłucie w/w punktów miało na celu, co wyjaśniła mi pani dr- ukrwienie macicy, pogrubienie endometrium oraz pomoc w ewentualnym zagnieżdżeniu zarodka...
W ten sam dzień co byłam na Aku, byłam też w szpitalu u mojego gina na USG zobaczyć czy pęknął pecherzyk- pan dr potwierdził owulację,pokazał płyn w Zatoce Douglasa, powiedział, że jest i również pokazał ciałko krwotoczne ( powiem Wam szczerze, że pierwszy raz o czymś takim słyszałam, nigdy podczas USG nie słyszałam, żeby takie coś u mnie wystąpiło- a miałam już dosyć sporo USG)wystraszyłam się i zapytałam, czy to tak ma być, czy to jest powód do niepokoju, ale pan dr mnie uspokoił i pow ,że z tego powstanie ciałko żółte itd. pokazał mi jeszcze na USG taki Ala "zalążek"- nie wiem jak to nazwać- i pow.,że gdyby nie mój obecny dzień cyklu,to mógłby już gratulować wczesnej ciąży, ale jeszcze jest za szybko ,by to stwierdzić...
Ogólnie jest duzy postęp, przez te 5 lat walki widać różnicę między tym, co było, a tym co obecnie jest, zrobiliśmy krok w przód, a może i nawet kilka kroków; pani z Aku kiedyś mi powiedziala, że trzeba być cierpliwym i wytrwałym, wtedy osiągnie się sukces i chyba coś w tym jest, choć jeszcze nie uzyskaliśmy odpowiedniego efektu, ale wydaje mi się, że jest to na wyciągnięcie ręki; kiedyś jedyna szansa na własne dziecko było in vitro, dzisiaj jest szansa na to, że może uda się naturalnie zajść w ciążę ( kiedyś niedrożne 2 jajowody i wyrok, dzisiaj moje jajowody są w pełni sprawne i drożne, kiedyś nieregularne miesiączki i zdążały się cykle bezowulacyjne , dzisiaj przy wspomaganiu cło i duphaston - cykle,jak w zegarku i każdy cykl jest z owulacją, można by tak wymieniać i wymieniać, ale ja wiem jedno - jest lepiej, ale wiem, że nie było by tego gdyby nie moja determinacja, mój opór, zdyscyplinowanie, chęć i wola "walki", a także nie było by tego wszystkiego gdyby nie moja wspaniała pani od akupunktury, która na prawdę jest specjalistką w swoim fachu oraz pan dr ginekolog, na którego trafiłam w tym roku..  cieszę się, że wszystko się tak potoczyło i że w swoim życiu spotkałam takie osoby....

Komentarze

  1. Ciesze się, ze czujesz się lepiej i że widać postępy. Zmartwiło mnie a może trochę rozśmieszyła reakcja twojej Pani od akupunktury odnośnie szczepionki na grypę. Grypa to bardzo poważna choroba, która niejednokrotnie doprowadziła do śmierci chorujących lub uszkodziła ich organizm bezpowrotnie. Wiem, ze panuje trend anty szczepionkowy, ale szczepionki są po to aby ratowały nam zdrowie a nie jemu szkodziły. Zdajesz sobie sprawę,że jeżeli trend anty szczepionkowy się utrzyma grozi nam epidemia odry i innych chorób na które ludzkość nie chorowała od lat, dlatego uważam że fakt , że się zaszczepiłaś nie jest niczym złym, a nawet świadczy o twojej odpowiedzialności. Zakładam, że wkrótce zajdziesz w ciąże, a podczas jej trwania bardzo ciężko leczy się wszystkie przeziębienia, bo zwyczajnie nie ma czym. Dlatego być może szczepionka uchroni cie właśnie przed niepożądanym katarem itp. Ja szczepie mojego pięciolatka od 3 lat i uwierz mi od tego czasu jeżeli choruje to zawsze udaje nam się uniknąć antybiotyków, pomagają inhalacje itp. Dlatego warto się szczepić i jeżeli będziesz miała dziecko to nie unikaj obowiązkowych szczepień i nie daj się wciągnąć w teorie z kosmosu, ze szczepionki powodują autyzm itp. Do wszystkiego trzeba podchodzić racjonalnie i z umiarem. Trzymam kciuki za twój sukces. Pozdrawiam Mikka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mikko, skoro juz piszesz o mitach na temat szczepionek, unikaj ich powielania. Szczepionka przeciw grypie nie uchroni przed katarem, kaszlem czy ogolnie: przeziebieniem, bowiem wywoluja je zupelnie inne wirusy. Bedac zaszczepionym na grype mozna rownie dobrze zlapac wyjatkowo paskudne przeziebienie. ;)

      Usuń
  2. Co do obowiązkowych szczepionek dla dzieci,to jestem jak najbardziej zwolennikiem i kiedy tylko uda mi się być matką, na pewno będę szczepić swoje dzieci- bez dwóch zdań...
    Mojej pani od Aku chodziło o to żeby nie obciążać zbytnio mojego organizmu, bo na sesjach Aku w pewien sposób pracujemy nad czyms, a ta szczepionka trochę nam to zburzyła; medycyna chińska właśnie szuka niemedycznych rozwiązan, w końcu jest to medycyna niekonwencjonalna, mało tego i może głównie tym kierowała się pani dr, sięgając pamięcią wstecz, ja nie miałam problemów z zachorowaniami na grypę,czy przeziębienie- bywało tak, że przez kilka lat w ogóle nie chorowałam, zauważyłam, że mimo wszystko mam dobrą odporność, a dodam, że nigdy wcześniej się nie szczepiłam na grypę; więc może o to pani dr chodziło, że po co się szczepić skoro mój organizm nie jest podatny na te chorobę, pow. Ona rowniez, że lepiej działa pyłek pszczeli, który od jakiegoś miesiąca zażywam;
    Powiem Ci Mikka, że mam zaufanie do tej pani dr i ufam jej- zresztą widze, jakie są efekty tej "terapii"- wiem, że ile ludzi,tyle teorii i nie wiadomo jak zrobić żeby było dobrze.
    Dzięki

    OdpowiedzUsuń
  3. Agatko, jak tam? Udało się? Czekamy na wieści :) Popatrz jaką długą drogę już przeszłaś, ile się zmieniło. Może to już? Daj znać! Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, że tak późno odpisuje, ale dawno nie wchodziłam na bloga i dopiero dzisiaj widziałam Twój wpis. Niestety u nas po staremu, a już była iskierka nadziei, ale jak zwykle nic z tego nie wyszło- mąż robił w międzyczasie badania- jest mała poprawa parametrów, ale wazne, że jest lepiej; powiem Ci,że już było tak daleko,że chciałam robić test ciążowy, ale opamiętałam się i stwierdziłam,że zrobię go dopiero wtedy,gdy @ nie przyjdzie, ale jak już można się domyśleć do tej pory go nie zrobiłam, bo pojawiła się @. Obecnie szykujemy się do wyjazdu do Egiptu- już za tydzień będziemy odpoczywać w ciepłych krajach hehe, niedawno zapisałam się na e - kurs na pracownika administracyjno biurowego z podstawami płac i kadr, szlifuje swój angielsko-polski ( choć opornie mi to idzie, ale musze- zdawałam maturę z angielskiego i nawet dobrze mi poszlo, a teraz tak słówka pouciekały, że aż wstyd); duzo się dzieje w moim zyciu- na jedno dobrze, bo nie mam zbytnio czasu na to, aby rozmyślać, a przynajmniej czas jest dobrze spożytkowany... Dziękuję Ci Izuniu i ale gorące buziaczki

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Ku pokrzepieniu serc- " sposoby" na niedrożne jajowody

Bańka mydlana....

Dobre strony niepłodności...