Już za niedługo....


  Odliczamy już dni i godziny  do naszego wylotu- nasza Dominiczka jest na wyciągnięcie ręki... Jeszcze musimy wytrzymać kilka dni, a potem to już bedziemy w raju... Kiedy oglądam długoterminową pogodę i widzę temperature przeszło 28 stopni Celsjusza,to od razu robi mi się cieplej na serduchu. Jedno z marzeń, które dane mi jest się spełnić- kto by pomyślał, ale przecież marzenia są po to,by je realizować albo by się zbliżać do ich spełnienia; wiele z nich się już spełniło, wiele jeszcze czeka na swoją kolej; jak to już niejednokrotnie słyszałam: " Wszystko w swoim czasie"; właśnie dzisiaj, tak przez przypadek dowiedziałam się, że koleżanka z technikum w zeszłym tygodniu urodziła syna- w sumie,to myślałam,że jest to już ich drugie dziecko, ale inna inna koleżanka powiedziała,że jest to ich długo wyczekiwane pierwsze dziecko i przyszło na świat po 8 latach starań i co najdziwniejsze- przeszli przez wielu specjalistów, przez wiele badań i zabiegów i dopiero kilka miesięcy przed poczęciem okazało się,że dziewczyna ma problemy z tarczycą i dostała odpowiednie leki,no i nie musieli długo czekać,jak zobaczyli 2 kreski na teście...
  Powoli zaczynamy się pakować- robię listę rzeczy do wzięcia żeby czegoś nie zapomnieć; muszę Wam powiedzieć,że nawet zdecydowałam się zrobić sobie na wyjazd paznokcie hehe- 2 raz w życiu- pierwszy raz miałam robione na swój ślub; ale cieszę się, bo teraz przynajmniej dłonie wyglądają na zadbane:0)
   W mojej pracy niektóre dziewczyny " depczą" mi po piętach i pytają, kiedy to się w końcu zwolnie,bo obiecałam; powiedziałam im, że oficjalnym potwierdzeniem mojego zwolnienia będzie złożenie przeze mnie wypowiedzenia, a na razie tego nie uczyniłam. Powiem Wam, że mnie tak wkurzają te dziewczyny,bo są tak nakręcone- jedna drugiej obiecała,że wskoczy za mnie, a najśmieszniejsze jest to, że wypytują o moje zwolnienie innych,a nie mnie. Staram się tym nie przejmować i patrzeć na siebie ( jak to mówi moja współpracownica z biura: " Ty patrz na siebie, no i ....troszkę na mnie" hehehe) najpierw chcę w spokoju polecieć na wymarzone i wyśnione wakacje, potem wykorzystać resztę starego urlopu- po powrocie z raju chcemy " ostro" wrócić do starań,bo wiadomo,że w nowej pracy nie będę sobie mogła pozwolić na wolne na każde "zawołanie"; nie chce mi się teraz " tłumaczyč" tego w mojej obecnej firmie... Chcemy  w maju albo i nawet jeszcze w kwietniu ( na ile pozwoli  nam na to czas), przystąpić do inseminacji- obecnie zastanawiam się i szukam miejsc, gdzie najlepiej można by ją wykonać- biore pod uwagę też to,by było w miarę blisko ( przez kilka dni trzeba będzie jeździć na monitoring), wstępnie już coś mamy upatrzone, ale jakoś biję się z myślami,bo owy pan dr- ordynator szpitala, w którym miałam robione kilkakrotnie hsg nie przypadł mi wtedy do gustu, mało tego kilka razy był u niego mąż i powiedział mu, że ma żylaki powrózka nasiennego, a 2 innych lekarzy w późniejszym czasie to wykluczyli, co prawda było to kilka lat temu- na początku naszej niepłodnościowej drogi, może od tego czasu coś się zmieniło- pan dr posiada wiele pozytywnych opinii, ma kilka swoich gabinetów w Polsce i przyjmuje nawet w Czechach...
W sumie,jak nie spróbujemy, to się nie przekonamy; pomyślimy o tym,jak już wrócimy wypoczęci, z naładowanymi akumulatorami😁....

Komentarze

  1. Bawcie się wspaniale! Ładujcie akumulatory, zwiedzajcie, pluskajcie się w krystalicznie czystej wodzie :)) Niech marzenia się spełniają!

    Co do koleżanki, która urodziła po tylu latach to jestem w szoku, że nikt wcześniej nie zbadał jej tarczycy! Przecież to jedno z podstawowych badań... Dziwne powiem Ci. Jak czytałam to spodziewałam się, że odkryto u niej coś zupełnie wyjątkowego.

    No nic. Nie zawracaj sobie teraz głowy staraniami, po prostu rozkoszuj się chwilą. Niech trwa jak najdłużej!

    Do zobaczenia po powrocie, czekam na focie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekujemy:0)
      Na prawdę już nie możemy się doczekać, a najbardziej to chyba "napalony" jest mój mąż, mimo że Dominikana,to moje marzenie heheh
      Ja teraz tylko siedze,jak na szpilkach i modlę się o to,by @ nie przyszła akurat na sam wyjazd, bo tego najbardziej się boję- tyle godzin w samolocie i jeszcze to....
      Co do tej mojej koleżanki z tarczycą,to też się zdziwiłam, że nie wyszło to już na początku starań,a raczej problemów w staraniach- podobno ta dziewczyna miała badaną tarczycę wcześniej i wyniki były dobre, ale jak było na prawdę,to tego niestety nie wiem...
      Co do fotek z podróży ,to możesz być spokojna, na pewno się nimi pochwalę, bo mam zamiar uwieczniać wszystkie te wspaniałe chwile i miejsca...
      Jeszcze raz dzięki

      Usuń
  2. To u mnie po 7 latach starań wyszła insulinoodporość i 2 cykle na lekach i się udało..

    Baw się świetnie, porób dużo zdjęć :) czekamy na relacje

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzisz, nawet po tylu latach można dowiedzieć się czegoś nowego...najważniejsze żeby znaleźć przyczynę, wtedy jest łatwiej podjąc jakieś sensowne kroki.
    Dzięki, jasne,że pocykam duzo zdjęć; i powiem Wam,że ja to na prawdę mam pecha- spóźniał mi sie okres, już myślałam,że może się udało, zrobiłam test i jedna kreska, okres spoznia się ( jak rzadko) przeszło 3 dni i wiecie co? @ czekała na nasz wyjazd,bo przyszła własnie w dzień wyjazdu- jak pech,to pech, chyba większego nie ma; jestem wściekła,ale co poradzić,jakoś muszę przetrwać podroz do Warszawy, a potem przeszlo 11-sto godzinny lot- masakra

    OdpowiedzUsuń
  4. Milego wypoczynku. Przywieźcie pogodę i wspaniałe wspomnienia 😉😊
    @ na wyjazd to zapowiedź tego, że po powrocie gotowość do starań. I tym razem marzenia zaczną się spełniać, pierwsze to Dominikana, a następne...😍
    Powodzenia! Bawcie się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby tak bylo,jak mowisz��hehe pogoda troszke sie popsuła,ale taki tu jest klimat niestety,ale nie szkodzi,bo to tylko chwilowe I zaraz wyjdzie słoneczko�� dzięki kochana

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Ku pokrzepieniu serc- " sposoby" na niedrożne jajowody

Płacz, smutek, żal... Gorzki smak porażki..

Jak było kiedyś, a jak jest teraz...