Posty

Bardzo trudny i ciężki czas...

" Droga jest bardzo trudna. Tak, jak wspinaczka - wyczerpująca, pozbawiająca nas wszelkiej energii. Czasami traci się wiarę w jej sens, wiarę w to, że kiedyś osią gnie się szczyt.   Kamienie ranią stopy...." Smutek, żal, rozpacz, łzy... diagnoza okazała się wyrokiem; kiedy człowiek dowiaduje się, że niestety sprawdziły się najgorsze przypuszczenia, to czuje się tak, jakby dowiedział się o nieuleczalnej chorobie nowotworowej... Tak bardzo wierzyłam w to, że będzie wszystko dobrze; że się uda... była nadzieja, która teraz powoli gaśnie... Najgorsze jest to, że traci się sens życia, bo oto najważniejsze marzenie legło w gruzach... Na okrągło w mojej głowie kotłują się myśli.. Boje się przyszłości, tego czym jeszcze zaskoczy mnie życie, bo przecież " w  marzeniach miało być lepiej... ". Niestety nie da się ciągle udawać, że wszystko jest ok, że nic się nie dzieje- nie da się ciągle robić "dobrej miny do złej gry"- nie da się wyłączyć myślenia i udawać, że nas ...

Ból rozszarpujący serce...

Bardzo dawno mnie tutaj nie było, więc nie wiem od czego mam zacząć, a działo się w tym czasie dosyć wiele rzeczy. Może zacznę od początku. W czerwcu na samym jego początku miałam robione w szpitalu to badanie HSG, o którym już wcześniej wspominałam, jako że nic z niego nie wyszło, zostało mi zlecone inne badanie- histeroskopia, która miała pokazać w czym tkwi przyczyna tego, że kontrast się wylał; 30 czerwca byłam ponownie w szpitalu i podczas histeroskopii zostały mi usunięte polipy, których było od groma. Po tym zeskrobaniu pierwsza miesiączka, którą dostałam była raczej jak takie plamienia, gdyż kiedy porównuję ją z moimi dotychczasowymi miesiączkami to mogę powiedzieć, że teraz to ja mam plamienia, a nie jak przedtem skrzepy, strach przed wyjściem z domu podczas okresu, straszne bóle podbrzusza itd. Od maja zażywam bromergon, który bardzo fajnie pozwala mi się pozbyć znp, co też było dla mnie udręką... W szpitalu kiedy wychodziłam do domu powiedziano mi, że przyczyna została usuni...

Deszczowa niedziela

Za oknem pogoda nas nie rozpieszcza- typowa depresyjna aura, która powoduje, że człowiekowi nic się nie chce lub odechciewa się tego, co chciał jeszcze zrobić.... Pada, jest zimno- człowiekowi nawet nie chce się wychodzić z domu, bo w taką pogodę, to " psa z kulawą nogą żal wygonić"... W takich chwilach człowiek zaczyna się zastanawiać nad wszystkim, kłęby myśli wirują w naszych umysłach - człowiek się nad wszystkim zastanawia- co będzie, jak dalej się wszystko potoczy... Chciało by się żeby szczęście trwało wiecznie i nigdy nas nie opuszczało, ale niestety - nigdy nie jest idealnie, zawsze coś sprawi, że nasz poziom zadowolenia z życia gwałtownie spada; niby miało być dobrze; te plany, naiwne marzenia że po ślubie będzie o wiele lepiej, że będzie łatwiej, a znowu w nasze małżeństwo wdzierają się niechciane problemy, których przecież miało nie być- jednym z nich jest czekanie na kolejne badanie, a raczej bardziej na wynik, który powie, co jest nie tak - jak wszystko pójdzie p...

"Bóg kończy to, co zaczęliśmy..."

"Są takie chwile w życiu, kiedy dajesz z siebie wszystko, ale to nadal za mało. Nie ma szczęśliwego zakończenia (...) Bóg kończy to, co zaczęliśmy w sposób, który czasem pozostaje dla nas tajemnicą. Tej tajemnicy nie możemy poznać- musimy się z nią pogodzić..."

"Kiedy tak bardzo się chce, a nie można..."

"Co miesiąc płaczę, jak się nie uda- to jest straszne uczucie, kiedy tak bardzo się chce, a nie można. Kiedy nie ma się na to wpływu, a bezsilność dobija. Tysiące pytań: Dlaczego? Co jest nie tak? Kiedy się uda? A przede wszystkim: Czy w ogóle? Bo gdyby choć była taka pewność, że za jakiś czas uda się zajść w ciąże, to inaczej można by na to spojrzeć. A teraz jest ciągła niepewność (...)   Najgorsze są momenty, gdy ktoś pyta: "Kiedy? No bo już czas". Ja wiem, że już czas, ale co mam zrobić? Uśmiecham się głupio, nie każdemu przecież będę tłumaczyć, że nie wychodzi. (...)                                                                                                                            "No cóż, życie toczy się dalej. Tylko dlaczego zaczyna w nim czegoś brakować". fr. z książki P.  Katarzyny Jarosz  pt.: "Czekając na dziecko" Celowo przytoczyłam fragmenty z książki Pani Katarzyny Jarosz, które najbardziej oddają to, co czują osoby, które z utę...

Trudny okres wyczekiwania...

"Życie jest jak kolejka górska, czasem zbiera ci się na wymioty. Ale musisz wierzyć że dalej będzie lepiej.                                                                                                              Czerp siłę z przeciwności losu. Wierz mimo niesprzyjających prognoz. Wierz mimo swoich wątpliwości. Wierz mimo wszystko..." Dzisiaj po pracy odebrałam wypis ze szpitala oraz płytki z badania HSG. Do południa tak mniej więcej wiedziałam już, że niestety podejrzenia Pani doktor wykonującej w piątek te badanie, okazały się słuszne- na zdjęciach nic nie będzie widać, bo cały kontrast się po prostu wylał... Przede mną prawdopodobnie badanie- histeroskopia- w kolejnym cyklu... W mojej głowie pojawiły się różne myśli i gdyby nie to, że byłam w pracy i sytuacja wymagała powagi, to wybuchnęłabym płaczem, bo niewiele brakowało, by tak się stało... Dla osoby, która z utęsknieniem czeka na to by zostać w końcu matką takie wyniki i informacje są strzałem w sam środek serca- a...

Walka o to, co najważniejsze....

Znów przez jakiś czas zaniedbałam mojego bloga, czasem już tak mam, że na nic nie starcza czasu, a nawet, jak i by się znalazł, to wolę np. wcześniej iść spać... Dzisiaj pół dnia spędziłam w szpitalu- bez obaw, nic mi się nie stało, było to planowe przyjęcie, z racji tego, że miałam mieć wykonane badanie HSG. Miałam już być w szpitalu na 8- mąż mnie zawiózł, na izbie przyję cały wywiad ze mną przeprowadzono, a potem skierowano mnie do odpowiedniej sali. Oczywiście na każdym kroku spotykałam kobiety z ogromnymi brzuchami lub w tle słychać było płaczące noworodki; na oddziale w większości przypadków były to kobiety z patologią ciąży, a ja, ja jako jedna z nielicznych nie byłam tam w ciąży, choć nie powiem, bardzo o tym marze... Na badanie zostałam wzięta jako ostatnia i to było gdzieś ok. godz. 12,30- przyznam szczerze, że bardzo się bałam- pomijając to, że wiele czytałam w internecie na temat samego wykonania tego badania, to jeszcze mam uraz można powiedzieć z młodzieńczych lat, gdzie ...

21 maja

I znów na kilka- kilkanaście dni zaniedbałam mojego bloga, ale czasem tak jest, że nie starcza czasu na wszystko,a szczególnie wtedy, gdy jest ładna pogoda i większość czasu spędza się na dworze (pomijając oczywiście ten czas, w którym jesteśmy w pracy). Kiedy jest ładna pogoda, to śmigam sobie na rowerku do pracy- przyjemne z pożytecznym, bo i oszczędność na benzynie hihi i chyba ważniejsza kwestia- człowiek może rozruszać swoje ciało, bo jak jeżdżę samochodem, to praktycznie mam zero ruchu- w pracy przeszło 8, czy 9 godzin spędzam siedząc przed komputerem, potem przesiadam się do auta, wracam z pracy i znowu siadam i tak w kółko i jak tak by dalej szło, to niektóre części mojego ciała zaczęły by nabierać znacznych krągłości, a przecież tego nie chcę, chyba, że w jednym miejscu i to nie z nadmiaru tłuszczu- to tak:0) Ostatnio (w poniedziałek), jak wracałam z pracy na rowerze "złapałam" kleszcza, jak się potem okazało były 2... Jednego zobaczyłam rano we wtorek, kiedy się ubi...

05 maj

  Tak czas szybko leci, że już mamy maj... Jakiś czas temu, kupiłam sobie książkę, którą bardzo chciałam przeczytać- kiedyś całkiem przypadkowo znalazłam w internecie fragment tej książki i tak mnie wciągnęła, że "polowałam" na nią i kiedy nie mogłam jej znaleźć w żadnych bibliotekach, postanowiłam ją kupić- nie żałuję, a tytuł jej brzmi: " Czekając na dziecko". Aktualnie czytam ją drugi raz i jeśli będę miała taką ochotę, przeczytam 3 i 4..... Najlepsze jest to, że momentami mam wrażenie, że ta książka jest o mnie- o moim życiu, o tych naszych problemach, z którymi obecnie się zmagamy... i z tego co zauważyłam, nie tylko ja tak sądzę- nawet na ostatniej stronie możemy przeczytać słowa: "Zagłębiając się w lekturze, coraz bardziej płakałam i myślałam z lekką nutką zazdrości: czemu to nie ja napisałam tę książkę? Przecież ona jest o mnie. O mnie, o moich- naszych- niemal 10-cioletnich zmaganiach na drodze "po dziecko"..." Zdaje sobie sprawę z tego,...

30 kwietnia

I oto nadszedł ostatni dzień kwietnia; jak ten czas szybko leci, ani człowiek się nie obejrzy, a już kończy się miesiąc, który nie tak dawno się rozpoczął... Generalnie dużo się dzieje, a tak de facto jesteśmy w tym samym miejscu... Przeszło tydzień temu, jak już ostatnio pisałam byliśmy u androloga; pamiętam, że kiedy wróciliśmy do domu i położyłam się do łóżka, do moich oczu zaczęły napływać łzy, kiedy mąż zauważył, że płaczę, przytulił mnie do siebie, zaczął obcierać moje łzy i mówił, że mam się nie martwić, że na pewno wszystko się dobrze skończy... Gdybym miała tylko taką pewność, nie uroniła bym ani jednej łzy..., ale w chwili obecnej tak ciężko je powstrzymać.... Czekanie na wyniki badań i pytanie- co dalej? co będzie, gdy nie wyjdą one takie, jakie powinny być? Jeszcze nigdy nie czułam się aż tak źle; kiedy widzę i słyszę, że osoby, które brały ślub w tym samym czasie co my lub trochę później- lada dzień będą rodzicami, a my.... ? My, nadal jesteśmy w punkcie wyjścia.. A przeci...

26 kwietnia

Dzisiaj, jako że miałam wolne w pracy (co drugi weekend mam wolny), pojechaliśmy do kościoła na mszę na godz. 11; jako że jest to msza dla dzieci można było zaobserwować bardzo wiele rodzin ze swoimi pociechami w różnym wieku, ale także kobiety noszące pod swoim sercem malutkie istotki, które (widząc po wielkości brzucha), przyjdą na świat w najbliższym czasie. Ten widok zawsze jakoś budzi we mnie tęsknotę i żal, a na usta ciśnie się pytanie- dlaczego nam się nie udaje? w czym jesteśmy gorsi i dlaczego my nie zasługujemy na to? Stojąc w kościele obserwowałam biegające dzieciaki lub te, które tuliły się do swoich rodziców- przechodząc z rąk do rąk albo te malutkie twarzyczki, które wyłaniają się z czterokołowych pojazdów i energicznie wymachują rączkami i nóżkami, co jakiś czas wydając różnorakie dźwięki.. Może ktoś powie, to po co chodzą akurat na tę godzinę, dlaczego nie wybiorę innej mszy, skoro potem to przeżywam? Ale ja do tego podchodzę tak, że przynajmniej przez chwilę mogę sobie...

25 kwietnia

Ostatnimi czasy wpadła mi do ręki wspaniała książka; kiedyś w internecie natrafiłam na jej fragment i chciałam ją zdobyć, żeby ją całą przeczytać. Okazało się, że koleżanka od mamy sobie ją kupiła i od przedwczoraj mam ją na wypożyczeniu:0) Jestem tą książką zachwycona i polecam ją innym... Pozwolę sobie przytoczyć kilka cytatów, które najbardziej mnie poruszyły: "-Nie przegap tych wszystkich dni między dziś a tym, czego się boisz albo nie możesz doczekać-powiedział mi.-Bądź obecna tu i teraz";                                                                   "Nikt prócz ciebie nie odpowiada za twoje szczęście. Jesteś menedżerem własnej radości"; "Nauczyła mnie, że żadna prośba nie jest zbyt śmiała. Żadna potrzeba nie jest zbyt wielka. Że nadzieja na cud nigdy nie jest absurdalna. A życie nigdy nie jest zbyt krótkie, by nie mieć znaczenia". "Czasem trzeba po prostu dać czasowi trochę czasu." "Zapomnij o wczoraj i nawet nie myśl o jutrze. Po ...

21 kwietnia 2015

Znowu trochę zaniedbałam bloga, ale to przez to, że nie umiałam wygospodarować czasu... Teraz znalazłam chwilkę czasu- mąż w pracy, a ja jutro mam wolne, także mogę teraz na spokojnie pisać... Wczoraj byliśmy u androloga-ginekologa, co prawda jechaliśmy do niego przeszło 70 km, ale myślę, że warto było. Powiem tak, targają mną zarówno pozytywne, jak i negatywne emocje. Wczoraj, kiedy położyłam się do łóżka, nie mogłam się powstrzymać od łez- oczywiście mój wspaniały- kochający mąż przytulił mnie, przyniósł mi tabletkę na uspokojenie i mówił, że mam się nie martwić, że trzeba myśleć pozytywnie, że wszystko będzie dobrze.... Kiedy byliśmy u tego lekarza, zapytał mnie on, dlaczego nie chodziłam do ginekologa, a ja ze zdziwieniem na twarzy powiedziałam mu, że chodziłam do ginekologa bardzo często, aż ostatniego razu powiedział mi, że nie muszę tak często przychodzić, bo mam wszystkie wyniki dobre, bo nic się nie dzieje, nie widzi czegoś, co mogło by być problemem/ przeszkodą w zajściu w ci...

30 marca 2015

Dzisiaj mam urlop- jeszcze kilka dni zostało mi starego urlopu do wybrania, który muszę do końca kwietnia wybrać- ale przynajmniej mogę podczas wolnego pozałatwiać różne sprawy- a jeszcze teraz przed świętami- zakupy, bieganina, kolejki w sklepach... Mój mąż od wczoraj leży w łóżku- dopadła go straszna grypa żołądkowa- ja unikam kontaktu z nim żeby tylko się nie zarazić, choć pewnie do tego mogło już dojść zanim pojawiły się u niego te wszystkie objawy, no ale mam nadzieję, że na mnie to nie przejdzie, bo od jutra do czwartku, a potem w Wielką Sobotę muszę być w pracy, a o zastępstwo za mnie było by ciężko.... W chwili obecnej raczej zajmuje się wszystkim tym, co jeszcze muszę zrobić na te święta- co przygotować... Czasem mam takie wrażenie, że o wszystkim muszę myśleć sama- nawet omijając kwestię świąt, ale często w codziennym życiu.. Tak na prawdę, jak ktoś by mnie zapytał, czy jestem szczęśliwa- moja odpowiedź była by - nie zupełnie, bo chyba nie na tym polega szczęście- może to ja ...

29 marca 2015

Wracam po baaardzo długiej przerwie.. Od czasu, kiedy tu ostatnio byłam bardzo dużo się zmieniło, ale jakoś tak nie było czas, a może i natchnienia, ażeby usiąść i coś sensownego napisać.... Dobrze, to może od początku... 12 września 2013 r. zostałam żon, także trwamy w naszym związku małżeńskim prawie 2 lata; mąż zmienił stanowisko w pracy, ja- od początku roku 2013 zmieniłam pracę na inną; rok 2013 skupiony był na przygotowaniach do ślubu, a musze powiedzieć, że trochę tego załatwiania było, tym bardziej, że sami sobie organizowaliśmy całe przyjęcie- także latania, biegania i załatwiania dosyć dużo było, ale na szczęście wszystko się udało i wszystko poszło po naszej myśli... Po ślubie zajmowaliśmy się rozgospodarowaniem naszej części domu, a także przyzwyczajaliśmy się do wspólnego mieszkania- wiadomo, każdy z nas miał swoje nawyki, pewne zachowania i tradycje wyniesione z rodzinnego domu; pod koniec roku 2013, w ramach naszej podróży poślubnej albo jak kto woli- miesiaca miodowego,...

08.07.2011

Obraz
uuu Kilka dobrych dni mnie tu nie było, ale w chwili obecnej jest coś ważniejszego niż ten blog... Dzisiaj korzystając z malutkiej chwili wolnego, postaram się napisać kilka słów:)))) A więc razem jesteśmy szczęśliwi, każdą "dziwną" sytuację staramy się na "świeżo" analizować i nie doprowadzać do tego, by było coś niejasnego.... jest fajnie:0) oby trwało to jak najdłużej i oby nikt ani nic nie zmieniło tego; Obserwując otaczający mnie świat, zauważam, że w dzisiejszych czasach małżeństwo staje się "niemodne":0( i poniekąd nudne; czemu o tym piszę? Otóż, dzisiaj dowiedziałam się, że w małżeństwie moich dawnych sąsiadów, którzy wyprowadzili się kilka lat temu dzieje się coś niedobrego- a nigdy bym o takim czymś- nawet nie pomyślała; mąż nie szanuje żony- kiedy nie radzi sobie w doborze słów, zaczyna wykorzystywać swoją siłę fizyczną- niejednokrotnie na ciele żony podobno było widać siniaki i to w różnych miejscach; mało tego żona nigdy nie pracowała i cały c...

27.06.2011

Obraz
No i jesteśmy po naszym wspólnym wypadzie- <długim weekendzie>. Fajnie było, tylko szkoda, że tak krótko.... To właśnie te kilka dni "pokazało" nam jacy jesteśmy- ponieważ byliśmy ze sobą przez 24h; pierwszego dnia naszego pobytu w Krynicy, udaliśmy się na wycieczkę rowerową- wjechaliśmy (z przerwami na prowadzenie roweru, w miejscach bardzo "ekstremalnych") na rowerach na Górę Parkową, z której potem zjechaliśmy kostkowaną drogą; w kolejnych dniach weszliśmy na Przełęcz Krzyżową- mieliśmy w zamiarze zdobyć Górę Krzyżową lecz jak się potem okazało, "turyści", których spotkaliśmy na szlaku- źle nas pokierowali, ale w sumie to była troszku nasza- bardziej moja wina, że nie wzięliśmy ze sobą mapy.... w sobotę udaliśmy się na prawie całodniową wycieczkę do Niedzicy- po drodze zatrzymując się w przepięknym Krościenku, aż w końcu dotarliśmy do Niedzicy i zwiedziliśmy zamek.... Było fajnie, szkoda tylko, że pogoda cały czas nam nie sprzyjała, ale.....mimo t...

27.06.2011

Obraz
No i jesteśmy po naszym wspólnym wypadzie- <długim weekendzie>. Fajnie było, tylko szkoda, że tak krótko.... To właśnie te kilka dni "pokazało" nam jacy jesteśmy- ponieważ byliśmy ze sobą przez 24h; pierwszego dnia naszego pobytu w Krynicy, udaliśmy się na wycieczkę rowerową- wjechaliśmy (z przerwami na prowadzenie roweru, w miejscach bardzo "ekstremalnych") na rowerach na Górę Parkową, z której potem zjechaliśmy kostkowaną drogą; w kolejnych dniach weszliśmy na Przełęcz Krzyżową- mieliśmy w zamiarze zdobyć Górę Krzyżową lecz jak się potem okazało, "turyści", których spotkaliśmy na szlaku- źle nas pokierowali, ale w sumie to była troszku nasza- bardziej moja wina, że nie wzięliśmy ze sobą mapy.... w sobotę udaliśmy się prawie na całodzienną wycieczkę do Niedzicy- po drodze zatrzymując się w przepięknym Krościenku, aż w końcu dotarliśmy do Niedzicy i zwiedziliśmy zamek.... Było fajnie, szkoda tylko, że pogoda cały czas nam nie sprzyjała, ale.....mimo ...

19.06.2011

Obraz
No i jesteśmy szczęśliwi...szczęściarze z nas :)))).... nie pozwolimy na to, by ktoś lub coś nas rozdzieliło...nie ma takiej opcji:))) Właśnie szykujemy się do naszego pierwszego wspólnego wyjazdu- ja już nie mogę się tego doczekać..... Kotek jest tylko mój- nie oddam nikomu- za żadne skarby:))

1406.2011

Obraz
"Coś srebrnego dzieje się w chmur dali. Wicher do drzwi puka, jakby przyniósł list. Myśmy długo na siebie czekali..." słowa jednej z piosenek Starego Dobrego Małżeństwa..... ale żeśmy się doczekali- w końcu........myślę, że....jestem dobrej myśli...nie mam zamiaru niczego popsuć, ani niczego zburzyć.....cieszę się; powoli staje się szczęśliwa i myślę, że za niedługo spełni się moje największe marzenie, ale powoli, spokojnie, a będzie dobrze:)) Dobrze, że jesteś:)) Tobie- Boże też dziękuję, bo gdyby nie TY nie było by dzisiaj tak pięknie:))) I piosenka dla Ciebie-piosenka Starego Dobrego Małżeństwa- wyśpiewana specjalnie dla Ciebie::))) Jest jeszcze kąt, dla mnie na ziemi Kąt jak Twe ramiona rozwarty I zawsze można biec do Ciebie Przeczekać burze ostre wiatry Jestem dla Ciebie piorunochronem I gradobicie świata tego zbieram Chcę chronić nas jak tylko umiem Gdy na zakręcie nasza ziemia x2 Dobrze ze jest kąt na tej ziemi Kąt jak Twe ramiona rozwarty Bo razem raźniej nam rozegrać...